Dla zaawansowanych Ucz się z nami fotografować

Funkcja Auto ISO – co to jest i kiedy ją stosować

Lądujący bielik, funkcja auto ISO, jak ustawić, poradnik, jak działa Auto ISO

Co to jest funkcja Auto ISO, kiedy jej używać, a zwłaszcza – w jakich sytuacjach jej unikać? Dla zaawansowanych fotografów Auto ISO i tryb manualny to bardzo użyteczna kombinacja. Z funkcji Auto ISO korzysta też jednak wielu początkujących – bardzo często nieświadomie!

Co to jest Auto ISO i jak działa

Czułość ISO określa wrażliwość matrycy aparatu fotograficznego na światło. Wyższa wartość ISO pozwala w tych samych warunkach zastosować krótszy czas naświetlania (więcej podstawowych informacji znajdziesz w poradniku o podstawach ekspozycji). Czułość ISO można ręcznie regulować, ale też można zdać się na automat, który sam ustawi wrażliwość matrycy na światło. Ten właśnie automat, który samodzielnie wybiera czułość matrycy, to właśnie jest funkcja Auto ISO.


Dlaczego automatyczny wybór czułości matrycy to (przeważnie) zły pomysł

Czułość ISO wpływa nie tylko na czas potrzebny, aby aparat poprawnie zarejestrował obraz (im wyższa czułość – tym krótszy czas ekspozycji potrzebny). Czułość ISO wpływa też na jakość obrazu. Im wyższe ISO, tym większy poziom tzw. cyfrowego szumu (kolorowe kropki i plamy na zdjęciu), ale też mniejsza rozpiętość tonalna matrycy (zdolność do jednoczesnego rejestrowania jasnych i ciemnych obszarów). Coś za coś – wyższe ISO to możliwość obycia się bez statywu czy lepszego fotografowania obiektów w ruchu, ale też gorsza jakość obrazu.

Na ile wysokie ISO szkodzi jakości fotografii? To zależy od tego, jak stary mamy aparat, a także – jak wysokie ISO stosujemy. Przy nowych lustrzankach i bezlusterkowcach różnica w jakości między ISO 100 (przeważnie najniższe i charakteryzujące się najlepszą jakością) a ISO 400 jest pomijalna. Często nawet ISO 800 i 1600 wygląda na tyle dobrze, że można tych czułości matrycy używać bez wahania. Starsze aparaty, zwłaszcza kompakty, to już inna historia. Tu często na ISO 400 degradacja obrazu jest wyraźna. To właśnie kwestia jakości obrazu jest powodem, aby unikać funkcji Auto ISO i ręcznie ustawiać ten parametr.

Nastawy czułości ISO, jak używać funkcji Auto ISO, poradnik
W menu aparatów Canona ustawienia trybu Auto ISO znajdziemy w bloku ustawień dla Nastaw czułości ISO.

Zaczynasz fotografować? Sprawdź to ustawienie!

Na początkujących fotoamatorów, uczących się zależności między czasem naświetlania, wartością przysłony i jasnością zdjęcia czyha tutaj pułapka. W wielu aparatach funkcja Auto ISO jest domyślnie aktywna. Może to spowodować, że osoba poznająca obsługę aparatu się pogubi: “przymknęłam wartość przysłony, a czas naświetlania się nie zmienił! Dlaczego?”. Bo automat podniósł czułość matrycy. Szczególnie irytujące będzie to przy próbach uzyskania dłuższego czasu naświetlania – czy to przy korzystaniu z filtrów szarych, czy też np. przy ćwiczeniu techniki panoramowania. My kombinujemy, jak tu wydłużyć ekspozycję, a Auto ISO nam ją cały czas skraca. Szczególnie zabawne może się okazać połączenie funkcji Auto ISO z regulowanym filtrem szarym typu fader – choć osobie nieświadomej konsekwencji może nie być do śmiechu.

Automatyczny zakres ISO, regulacja czułości matrycy
Jedną z opcji bloku Nastaw czułości ISO jest możliwość określenia zakresu dla Auto ISO.

Wyłącz funkcję Auto ISO i ustaw czułość matrycy ręcznie

W większości przypadków najlepszym zastosowaniem dla funkcji Auto ISO jest jej… wyłączenie i ręczna regulacja czułości matrycy. Można się kierować tutaj prostą zasadą: jeśli fotografujemy ze statywu, ustawiamy najniższą czułość matrycy (uzyskując najlepszą jakość obrazu). Gdy fotografujemy z ręki, pilnujmy, aby czas naświetlania był dostatecznie krótki, aby utrzymać nieporuszony aparat i uzyskać ostre zdjęcie. Gdy czas naświetlania robi się ryzykownie długi, wówczas podnosimy czułość ISO do wartości, przy której możemy już liczyć na stabilne utrzymanie aparatu. Bardzo ogólna zasada mówi, że taka bezpieczna ekspozycja powinna być nie dłuższa niż odwrotność ogniskowej (czyli fotografując obiektywem o ogniskowej 100 mm powinniśmy stosować czasy naświetlania rzędu 1/100 sekundy lub krótsze). Ta zasada jest tylko przybliżona, bo na skuteczność nieporuszonego utrzymania ekspozycji wpływa także np. mechanizm stabilizacji (matrycy lub obiektywu), właściwa technika oddychania, dobra pozycja itp.

Maksymalna wartość ISO, jak korzystać z funkcji Auto ISO
Niezależnie możemy ustawić najniższą i najwyższą dostępną w trybie automatycznym czułość matrycy.

Gdzie znaleźć funkcję Auto ISO i jak ją wyłączyć? W większości aparatów to po prostu najniższe (nieco złudnie) ustawienie wartości ISO, czyli wartość niższa od najniższej dostępnej. Jeśli więc nasz aparat pozwala na regulację czułości matrycy w zakresie od 100 do 12800, to ustawiając wartość 100, a następnie ją obniżając, właśnie ustawimy Auto ISO. Przeważnie ta funkcja jest oznaczona jako A na wyświetlaczu w miejscu, gdzie powinna widnieć ustawiona czułość.

A takie umiejscowienie tej funkcji jest złudne, bo Auto ISO jest umieszczone w menu poniżej najniższej rzeczywistej czułości matrycy, ale faktycznie może być co najwyżej jej równe, a przeważnie jest wyższe.

Nie dla priorytetu przysłony, nie dla priorytetu czasu

Choć w większości sytuacji należy unikać zezwalania automatyce aparatu na samodzielne regulowanie czułości matrycy, to są sytuacje, gdy omawiana funkcja jest użyteczna. Nie sprawdza się ona ani w połączeniu z priorytetem przysłony (z wyjątkiem sytuacji, o której poniżej), ani priorytetem czasu, ani też z trybem P lub trybem “zielonym” (który generalnie mało się sprawdza). Dlaczego nie? Bo oddajemy wówczas aparatowi do dyspozycji dwie zmienne (w trybie “zielonym” nawet trzy) i nigdy nie wiemy, którą z nich w danej sytuacji zmodyfikuje.

Weźmy dla przykładu tryb priorytetu przysłony. Przymykamy przysłonę z f/5.6 do f/8, wiec aparat, żeby skompensować mniejszą ilość światła wpadającą przez obiektyw musi dwukrotni wydłużyć czas naświetlania. Albo dwukrotnie podnieść czułość matrycy. Albo trochę podnieść czułość matrycy, a trochę wydłużyć ekspozycję. Co zrobi? Nie mamy pojęcia. Co więcej – nie będziemy mieć pojęcia, bo w jednej sytuacji może wydłużyć naświetlania, a chwilę później – podnieść ISO. W efekcie nigdy nie będziemy mieli pewności, czy aparat będzie starał się nas ratować przed poruszeniem zdjęcia przez utrzymanie czasu naświetlania i podniesienie ISO, czy też zadba o lepszą jakość obrazu kosztem wydłużenia naświetlania.

Jeśli pozwolisz automatyce kontrolować dwa parametry, nigdy nie wiesz, który w danej sytuacji będzie modyfikowany. Możesz wówczas zrobić dwa zdjęcia jedno po drugim i wyjdą one różnie – bo raz aparat podniesie jedną wartość, a za drugim razem inną. Nie masz wówczas kontroli nad wykonaniem zdjęcia i wyjdzie ono nie tak, jak Ty chcesz, ale jak akurat sobie zdecyduje sztuczna inteligencja.

Funkcja Auto ISO i tryb manualny ekspozycji

Zupełnie inna jest sytuacja w trybie manualnym ekspozycji. Wartość przysłony ustawiamy sami i automat jej nie zmieni, czas naświetlania również – tego też sztuczna inteligencja nie ruszy. Zostaje tylko czułość ISO, za pomocą której automat może wpływać na jasność zdjęcia. Jeśli aparat coś zmieni, to właśnie tylko ten jeden parametr. Po co jednak miałby to zmieniać i dlaczego mielibyśmy na to pozwalać?

Oddajesz kontrolę nad jasnością zdjęcia

Tryb ekspozycji M w połączeniu z Auto ISO to nie do końca tryb w pełni manualny. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia, że w trybie M w pełni wszystko kontrolujemy i mamy decydujący głos jeśli chodzi np. o jasność zdjęcia, to w omawianej sytuacji już tak nie jest. Automatyka aparatu ma możliwość zmiany jasności zdjęcia – właśnie przez zmianę czułości matrycy. I będzie to robić zgodnie ze wskazaniami światłomierza. Jeśli chodzi o kontrolę nad jasnością zdjęcia, to wracamy do sytuacji znanej z priorytetu przysłony, czasu czy trybu P – my sobie coś ustawiamy, ale o jasności zdjęcia decyduje logika światłomierza. Przynajmniej w pewnym zakresie – jeśli czas i przysłonę ustawimy tak, że zdjęcie będzie ciemne, automat postara się je rozjaśnić podnosząc czułość matrycy. Jeśli jednak ustawimy czas i przysłonę tak, że zdjęcie będzie prześwietlone, to oczywiście automat nie będzie w stanie obniżyć ISO poniżej bazowego (czyli ISO 100 w większości aparatów) i wykonana fotografia jednak będzie zbyt jasna.

Może się to wydawać krokiem wstecz jeśli chodzi o kontrolę nad procesem fotografowania, ale w pewnych sytuacjach Auto ISO się przydaje.

Kiedy i do czego Auto ISO się przydaje

Podstawowym zastosowaniem funkcji Auto ISO są sytuacje, gdy oświetlenie się zmienia, a my nie chcemy, żeby zmieniła się wartość przysłony ani czas naświetlania. Czyli – chcemy, aby aparat dopasował ekspozycję do zmieniających się warunków, ale czas i przysłona mają być takie, jak ustawiliśmy. Kiedy w praktyce może się zdarzyć taka sytuacja? Choćby w fotografii przyrodniczej.

Bielik i kruki, jak działa funkcja Auto ISO, kiedy korzystać z Auto ISO, poradnik
Przy fotografowaniu z czatowni warunki pogodowe mogą się szybko zmieniać, a wraz z nimi – jasność sceny. Albo trzeba pilnować samemu odpowiednio krótkiego czasu naświetlania, albo… zdać się na automatyczną regulację czułości ISO.

Scenariusz 1: w czatowni, a na niebie chmury i wiatr

Jest wczesny poranek, siedzimy w czatowni i fotografujemy ptaki. Ptaki, za wyjątkiem strusi i pingwinów, latają, więc potrzebujemy krótkiego czasu naświetlania, aby zwierzę na zdjęciu nie zmieniło się w rozmazaną plamę. Ustawiamy więc w trybie manualnym czas 1/1000 sekundy, a wartość przysłony na najmniejszą możliwą, również aby ułatwić skrócenie ekspozycji – niech to będzie f/4, bo – załóżmy – mamy teleobiektyw o takiej jasności. Sprawdzamy, że dla miejsc oświetlonych słońcem przy tak ustawionym czasie ekspozycji i przysłonie wystarczy ISO 100 dla uzyskania poprawnego naświetlania. Dla miejsc zacienionych potrzebne będzie jednak ISO 400, a gdy słońce schowa się za chmury – niezbędna będzie jeszcze wyższa czułość matrycy.

Można samemu zmieniać czułość ISO w zależności od warunków i oświetlenia sceny. Wymaga to jednak nieustannego analizowania oświetlenia i wprowadzania poprawek przed prawie każdym zdjęciem. Przy dynamicznych akcjach raczej na to nie będzie czasu. Zamiast tego – aktywujemy funkcję Auto ISO w trybie M i jak słońce wychodzi zza chmur – aparat obniża ISO, a jak chowa się za chmury – aparat podnosi ISO.

Scenariusz 2: reportaż z imprezy w sali z oknami

Pod względem dynamiki oświetlenia sytuacja podobna do poprzedniej, ale tym razem w pomieszczeniu fotografujemy ludzi na imprezie. Jeśli pomieszczenie ma okna tylko na jednej ścianie, a jest szerokie, to oświetlenie po jednej stronie sali będzie inne niż po drugiej. Tutaj ponownie potrzebujemy odpowiednio krótki czas ekspozycji (aby ludzie na zdjęciach nie wyszli poruszeni) i odpowiednio dopasowujemy wartość przysłony. Aparat sam będzie podnosił czułość matrycy, gdy będziemy dalej od okien, a obniżał, gdy będziemy fotografować blisko okien.

Funkcja Auto ISO – regulacja zakresu

Wiele osób obawia się “puszczania ISO na żywioł” ze względu na cyfrowy szum, towarzyszący wysokim czułościom. Tymczasem w menu aparatu można ustawić zakres czułości matrycy dostępny dla automatu, ograniczając dostępność tych wartości, które naszym zdaniem degradują jakość obrazu w sposób niedopuszczalny. Choć więc nasz aparat może mieć możliwość regulacji czułości matrycy w zakresie od 100 do 256 000 ISO, możemy ograniczyć zakres dla funkcji Auto ISO do przedziału 100-3200 ISO. W tej samej zakładce menu można też przeważnie znaleźć inny przydatny parametr – Minimalny czas naświetlania.

Minimalny czas naświetlania, jak korzystać z Auto ISO w trybie M, poradnik
Minimalny czas naświetlania ustawiamy w sekcji menu dotyczącej regulacji czułości ISO.

Priorytet przysłony i minimalny czas naświetlania

Wyżej pisałem, że nie należy łączyć funkcji Auto ISO z priorytetem przysłony, bo wówczas oddajemy do dyspozycji aparatu dwa parametry i nie mamy kontroli nad tym, który z nich zostanie zmieniony. Jest jednak sposób, by tę kontrolę zachować. Należy użyć opcji Minimalny czas naświetlania, którą znajdziemy gdzieś blisko konfiguracji zakresu Auto ISO. Jako Minimalny czas naświetlania ustawiamy np. 1/125 sekundy i aparat w trybie priorytetu przysłony dobiera czas tak, aby nie był dłuższy niż owa 1/125 sekundy. Jeśli robi się ciemno i z pomiaru wynikałoby, że potrzebna jest dłuższa ekspozycja – podniesie czułość ISO. Dopiero gdy już bardziej nie będzie mógł podnieść czułości matrycy (z powodu ustawionego zakresu regulacji ISO w trybie automatycznym), to wtedy wydłuży naświetlanie poza ustaloną granicę 1/125 sekundy.

Połączenie priorytetu przysłony, funkcji Auto ISO oraz Minimalnego czasu naświetlania powoduje, że:

a) jeśli jest dużo światła, aparat trzyma najniższe ISO i swobodnie zmienia czas ekspozycji, nie wydłużając go jednak poza Minimalny czas naświetlania;

b) gdy światła jest mniej, ustawia zadany Minimalny czas naświetlania i podnosi czułość matrycy;

c) gdy ustawi maksymalną dopuszczalną czułość ISO, a z pomiaru światłomierza wyjdzie, że zdjęcie będzie niedoświetlone, wówczas dopiero wydłuża czas otwarcia migawki poza zadany Minimalny czas naświetlania.

Jak widać z tego, Minimalny czas naświetlania nie daje gwarancji, że aparat nigdy nie ustawi dłuższej ekspozycji! Owszem, ustawi, gdy światła zastanego będzie mało, a czułości matrycy już bardziej nie będzie mógł podnieść.

Ustawienie minimalnego czasu naświetlania, funkcja automatycznej regulacji ISO, jak to działa
Możemy ustawić najdłuższy akceptowalny czas naświetlania – nie znaczy to jednak, że w trybie priorytetu przysłony, jeśli światła będzie mało, a dostępne wartości ISO osiągną maksimum, aparat nie ustawi dłuższej ekspozycji. Owszem, ustawi czas dłuższy niż zadana 1/125 sekundy, jeśli będzie to niezbędne do uzyskania poprawnej jasności zdjęcia.

Korekta ekspozycji w trybie manualnym

Wiele aparatów nie ma funkcji korekcji ekspozycji w trybie manualnym. W czasach analogowych, a nawet na początku cyfrowej rewolucji w fotografii, faktycznie coś takiego było zbędne. Skoro ustawiamy ręcznie czas naświetlania i wartość przysłony, to na co miałaby wpływać korekcja ekspozycji? No cóż, może wpływać właśnie na czułość matrycy, gdy aktywna jest funkcja Auto ISO (może też wpływać na pracę lampy błyskowej, ale to osobny temat). Dzięki temu możemy aparatowi zasugerować, że chcemy mieć zdjęcie ciemniejsze (ustawiamy korekcję ekspozycji na minus) lub jaśniejsze (korekcja ekspozycji na plus) niż wynikałoby to z pomiaru światłomierza. W pierwszym przypadku aparat ustawi czułość ISO trochę niższą niż by mu wynikało z pomiaru, w drugim przypadku – nieco wyższą. Czas naświetlania i wartość przysłony nie ulegną zmianie – będą takie, jak my je ustawiliśmy.

Bez możliwości wprowadzenia korekcji ekspozycji w trybie manualnym, a z aktywnym Auto ISO, zdjęcia będą zawsze naświetlone tak, jak wyjdzie to ze wskazań światłomierza. Czasem to jest ok, ale bywa, że efekt nie będzie optymalny. Wyobraźmy sobie fotografowanie ciemnego ptaszyska na tle ciemnego lasu – całość powinna na zdjęciu mieścić się w niższej tonacji, tymczasem automat będzie dążył do sprowadzenia wszystkiego do średniej, 18-procentowej szarości.


Kiedy zdecydowanie nie używać funkcji Auto ISO

Gdy już mamy omówione sytuacje, w jakich warto użyć funkcji Auto ISO, wypada wspomnieć, kiedy jej należy unikać za wszelką cenę. Będą to wszelkie sytuacje, gdy krytyczna jest jak najlepsza jakość obrazu, nie ma natomiast problemu z dowolnie długim czasem naświetlania, bo np. fotografujemy ze statywu. Do takich scenariuszy należy fotografia krajobrazu czy architektury, ale także portret pozowany.

Kolejny typ sytuacji, gdy zdecydowanie lepiej samemu ustawić wartość ISO, to sceny, gdy w trakcie wykonywania zdjęcia będzie zdecydowanie więcej światła niż tuż przed nim (a więc w trakcie pomiaru światłomierza). Tutaj będzie się mieścić fotografia z użyciem lamp studyjnych, ale także malowanie światłem czy fotografowanie sztucznych ogni. We wszystkich tych sytuacjach aparat “nie wie”, że w momencie wykonania zdjęcia pojawi się dodatkowe światło.

Generalnie lepiej jest założyć, że funkcja Auto ISO to narzędzie na pewne wyjątkowe sytuacje, a nie domyślne ustawienie. Nawet jeśli owe wyjątkowe sytuacje w pewnych dziedzinach fotografii (np. fotografowanie zwierząt) są częste, warto mieć świadomość, że często to narzędzie może wręcz utrudnić wykonanie dobrego zdjęcia.

Fotowyprawy Fotezja warsztaty fotograficzne wyjazdy

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę książki o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

3 komentarze

kliknij aby napisać komentarz

  • Sprowokowałeś mnie Piotrze do poruszenia pewnego tematu, który wywołałeś swoim artykułem. Używasz w nim pewnego uproszczenia myślowego, które jest bardzo powszechne i pozostało nam po starej analogowej technologii. Chodzi mi o potoczne mówienie, że zwiększenie wartości ISO pogarsza jakość zdjęcia. Rzeczywiście, gdy dobieraliśmy film do naszego analogowego aparatu wartość ISO była istotna i większa czułość pogarszała jakość zdjęcia przy jego powiększaniu.
    Wiele osób bierze to jednak dosłownie w odniesieniu do aparatu cyfrowego i stara się za wszelką cenę robić zdjęcia przy ustawieniu jak najmniejszego ISO. Dlatego chciałbym zwrócić uwagę, że w aparacie cyfrowym sama zmiana wartości ISO nie ma żadnego wpływu na jakość zdjęcia.
    Wiem, że może to być stwierdzenie szokujące dla niektórych, ale spróbuję to w najprostrzy sposób udowodnić.
    Oryginalnie wielkość ISO określała nam czułość filmu. Większe ISO, czulszy film – mniej światła do prawidłowego naświetlenia filmu. Wszystko jasne i oczywiste. Tylko przenoszenie tego rozumowania na aparat cyfrowy jest błedem. Potocznie mówimy że zmieniając ISO zmieniamy czułość matrycy.
    Tak nie jest. Czułość każdego pojedyńczego elementu światłoczułego w matrycy jest wartością stałą i zależy od technologii wykonania matrycy i od wielkości powierzchni pojedynczego pixela.
    Do czego zatem służy zmiana wartości ISO ? Służy ona do zmiany wzmocnienia sygnału wygenerowanego przez element światłoczuły. Parametr ten równie dobrze mugłby nazywać sie gain/wzmocnienie i być podawany w kolejnych liczbach 1,2,3,…..
    Jak to się ma do jakości zdjęcia. O jakości zdjęcia decyduje przede wszystkim stosunek sygnału generowanego przez element fotoczuły do szumu jaki każdy uklad elektroniczny wytwarza.
    Im większa ta wartość, tym czyściejsze zdjęcie. Zmiana ISO wzmacnia nam sygnał wyjsciowy w takim samym stopniu jak szumy/zakzłócenia nie ma więc bezpośredniego wpływu na jakość zdjecia.
    Nie bójmy sie więc używać ISO. Zdjęcie dobrze naświetlone bedzie dobre niezależnie jakie ISO użyliśmy. Na zdjęciu które ma za mało światła, zrobionym przy najmniejszym nawet ISO bedziemy widzieli szumy. Na poparcie tych wniosków proponuję doświadczenie. Ustawmy na aparacie stały czas i stałą przesłonę i zróbmy kilka zdjęć zmieniając tylko wartość ISO ( proszę uważać tylko aby zdjęcia nie były prześwietlone). Nastpnie w Photoshopie ustawiamy taką samą jasność każdego zdjęcia. W efekcie zobaczymy zdjęcia praktycznie takiej samej jakości.
    Pozdrawiam i chętnie usłyszę inne opinie na ten temat.

    • Witoldzie, tylko to wzmocnienie sygnału jest realizowane albo na poziomie elektroniki aparatu, albo na etapie obróbki gotowych danych. A w praktyce – do pewnego poziomu realizowane elektroniką, a powyżej – przez przetwarzanie danych. I o ile możemy samodzielnie zrealizować wzmocnienie przez przetwarzanie danych na etapie edycji (czyli w praktyce: rozjaśnienie i odszumienie), o tyle operacje realizowane przez elektronikę aparatu są poza naszym zasięgiem w czasie obróbki.
      Domyślam się, że masz jeszcze na myśli tzw. ISO inwariantność matryc, czyli realizację wzmocnienia robioną wyłącznie na danych, ale nie wszystkie matryce są ISO inwariantne. W przypadku matryc, które nie mają takiej specyficznej konstrukcji, czyli gdy wzmocnienie jest realizowane przynajmniej częściowo przez elektronikę aparatu, jest bardzo wyraźnie widoczna różnica między zdjęciami, które:
      a) zostało poprawnie naświetlone przy ISO 1600
      b) zostało naświetlone przy ISO 100, ale niedoświetlone o 4 EV
      Rozjaśnienie o 4 EV jest wprawdzie możliwe w rawerach, ale to zdecydowanie nie jest ten sam efekt, co podniesienie ISO. No niestety, szum cyfrowy istnieje i rośnie zarówno z podnoszeniem czułości ISO, jak i niedoświetlenia zdjęcia – przy czym niekoniecznie rośnie w ten sam sposób. Wprawdzie granica widoczności cyfrowych zakłóceń przez ostatnią dekadę została solidnie przesunięta (kiedyś ISO 400 było problematyczne, dzisiaj ISO 1600 wygląda dobrze, jeśli tylko jest poprawnie naświetlone), ale nadal łatwo wejść w wartości, gdzie jakość obrazu spada wyraźnie. Następnym czynnikiem, na którym odbija się wysokie ISO (ale też niedoświetlenie na niskim ISO) jest spadek rozpiętości tonalnej.

      “Zdjęcie dobrze naświetlone będzie dobre niezależnie jakie ISO użyliśmy.” – Jesteś pewien, że uzyskasz identyczną jakość przy parze zdjęć:
      – ISO 100, czas 1/30s, f/8
      – ISO 1600, czas 1/500s, f/8 ?
      Oba zdjęcia będą tak samo naświetlone, prezentowany przez aparat histogram powinien być mniej więcej taki sam (mniej więcej tylko ze względu na spadek rozpiętości tonalnej – to na wysokim ISO zapewne będzie miało nieco bardziej rozsunięty, bardziej kontrastowy histogram). I żeby wykluczyć inne czynniki, to zdjęcia należałoby robić w świetle dziennym, a nie przy świetle sztucznym.

      “Na zdjęciu które ma za mało światła, zrobionym przy najmniejszym nawet ISO będziemy widzieli szumy.” – to prawda, zwłaszcza w odniesieniu do światła sztucznego, zwłaszcza różnych energooszczędnych lamp o nieciągłym widmie. Niemniej właśnie w kiepskim świetle będą tym większe różnice między zdjęciami poprawnie naświetlonymi, ale robionymi na wysokim i niskim ISO, a także między zdjęciami poprawnie naświetlonymi i niedoświetlonymi robionymi na tym samym ISO.

      “Nie bójmy się więc używać ISO.” – jak najbardziej! Ze świadomością negatywnych konsekwencji i znajomością metod, które te konsekwencje mogą niwelować. Łatwiej zdjęcie odszumić niż odporuszyć! 🙂

      • Piotrze, cieszę się, że w najważniejszych rzeczach się zgadzamy, ale w pewnych chyba nie do końca się rozumiemy. Całe moje poprzednie rozważanie opierało się na założeniu, że zmiana wartości ISO w naszym apracie, służy tylko do zmiany wzmocnienie sygnału.
        Słusznie wspomniałeś, że obróbkę sygnału możemy przeprowadzić analogowo – robi to elektronika aparatu, lub cyfrowo – w aparacie, lub komputerze.
        Tak jak w moim poprzednim rozważaniu, dla uproszczenia pomijam softwar i cyfrowe przetwarzanie. O inwariantności układów też chyba nie warto tu rozmawiać bo wejdziemy tu w teorię automatyki, a nie o to chodzi.
        Tezą mojego dowodu było to, że zmiana wartości ISO nie zmienia właściwie jakości zdjęcia.
        Wygląda, że się ze mną zgadzasz. Oto dlaczego tak uważam:
        Piszesz:
        jest bardzo wyraźnie widoczna różnica między zdjęciami, które:
        a) zostało poprawnie naświetlone przy ISO 1600
        b) zostało naświetlone przy ISO 100, ale niedoświetlone o 4 EV
        Oczywiście, zgodnie z popularnym powiedzeniem : ” większe ISO – gorsze zdjęcie”, powinno być odwrotnie. Potwierdzasz to co próbuje udowodnić : O jakości zdjęcia decyduje światło które dociera do matrycy, a nie wartość ISO które ustawimy na aparacie. Dobre światło – duży stosunek sygnał/szum – dobre zdjęcie. Słabo naświetlone – mały stosunek sygnł/szum
        – szłaba jakość zdjęcia. Niezależnie od wartości ISO.
        Piszesz że w nowych aparatach granica “używalności” ISO się zwiększyła. Zgadzam się, ale dlaczego tak się stało ? Doskonalsza technologia, mniejsze szumy układów elektronicznych i w efekcie lepszy stosunek sygnał/szum i możemy robić lepsze zdjęcia przy słabszym oświetleniu.
        Dalej pytasz: Jesteś pewien, że uzyskasz identyczną jakość przy parze zdjęć:
        – ISO 100, czas 1/30s, f/8
        – ISO 1600, czas 1/500s, f/8 ?
        Oczywiście że nie. Piszesz że oba zdjęcia są tak samo naświetlone. Według mnie nie. W pierwszym przypadku mamy osiem razy wiecej światła padającego na matrycę -1/30s, w drugim 1/500s. A więc w pierwszym przypadku mamy osiem razy większy sygnał ( pod warunkiem, że nie weszliśmy w nasycenie) i osiem razy większy stosunek sygnał/szum, a więc dużo lepsze zdjęcie. Niezależnie od wartości ISO.
        Należy chyba cały czas pamiętać, że w fotografii wciąż najważniejsze jest światło. Cała sztuka polega na tym, żeby to co wpada do obiektywu miało jakość pozwalającą osiągnąć satysfakcjonujący fotografa efekt. Cała technologia pomaga tylko na przetworzeniu tego, co złapie matryca naszego aparatu.
        Pozdrawiam.