Na dobry początek Ucz się z nami fotografować

Jak działa priorytet czasu

Gullfoss, Islandia, jak działa priorytet czasu

Fotografujesz, chcesz to robić coraz lepiej? To pewnie już wiesz, że tryb automatyczny nie jest najskuteczniejszą drogą do udanych zdjęć. Przydaje się trochę więcej kontroli nad ekspozycją. Z tego artykułu dowiesz się, jak działa priorytet czasu, kiedy warto z niego korzystać… a kiedy nie.



Priorytet czasu to jeden z tak zwanych trybów półautomatycznych, czyli takich, gdzie jeden parametr naświetlania wybiera fotograf, a pozostałe dwa (lub tylko jeden) dobiera aparat na podstawie światłomierza. Jak łatwo się domyślić, w priorytecie czasu człowiek ustawia czas ekspozycji. Przysłona, a ewentualnie również czułość ISO, pozostaje w gestii automatyki aparatu. Drugim trybem półautomatycznym jest priorytet przysłony. Jeśli nie do końca rozumiesz czym jest czas naświetlania i jak działa zależność między przysłoną, czasem a ISO, zapraszam do lektury łatwego, babskiego tekstu o ekspozycji. Po nim na pewno to zrozumiesz.

Co trzeba ustawić w aparacie

W większości aparatów tryb priorytetu czasu znajdziemy na górnej tarczy. W zależności od marki, jest on oznaczony T (jak Time, czyli czas), Tv (Time variable, czyli zmienna czasu) albo S (jak Shutter, migawka). Mimo różnych oznaczeń, priorytet czasu działa zawsze tak samo: fotograf wybiera czas otwarcia migawki, a aparat dopasowuje do niego przysłonę tak, żeby uzyskać poprawne naświetlenie. Jakie naświetlenie jest poprawne? O tym piszemy dokładnie w artykule na temat logiki światłomierza. W telegraficznym skrócie: aparat stara się, żeby średnio rzecz biorąc, kadr był średnio jasny.

jak_dziala_priorytet_czasu

Po przekręceniu tarczy na pozycję S (albo T, albo Tv) musimy jeszcze wskazać aparatowi jakiego właściwie czasu naświetlania sobie życzymy. Robi się to przeważnie pokrętłem znajdującym się gdzieś w okolicy spustu migawki. Potem wciskamy spust do połowy i zerkamy, jaką przysłonę aparat dobrał.

Jak aparat pokazuje czas naświetlania

Czas otwarcia migawki jest podawany w sekundach, ale… w górnym okienku, w wizjerze czy na ekraniku często zobaczymy dość duże liczby. Liczba 250 na ilustracji powyżej nie oznacza 250 sekund – to jest 1/250 sekundy, czyli ułamek. Większość aparatów wyświetla tylko mianownik tego ułamka, zakładając, że użytkownik orientuje się wystarczająco w czasach naświetlania i nie trzeba mu wciąż przypominać, że operujemy raczej w częściach sekundy. Co za tym idzie, im większą liczbę zobaczymy, tym krótszy jest wybrany czas naświetlania. Niby to oczywiste, ale warto sobie uświadomić. A co się dzieje, gdy wkraczamy w długie czasy naświetlania, rzędu kilku sekund? Odróżnienie na wyświetlaczu 1/10 sekundy od 10 sekund jest proste: napis 10 to jedna dziesiąta, napis 10‘‘, z podwójnym apostrofem, to dziesięć sekund.

Jaki czas ekspozycji ustawić?

Odpowiedź na to pytanie może być bardzo prosta albo bardzo skomplikowana. Wersja prosta: taki, jakiego potrzebujesz. Ba, ale skąd wiedzieć, jaki jest akurat potrzebny? No i tu się zaczynają komplikacje. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chcemy żeby na zdjęciu ruchome obiekty były poruszone, potrzebujemy dłuższego czasu. Jeśli chcemy, by były zamrożone w bezruchu, potrzebujemy krótkiego. Ale jak długi (albo jak krótki) on powinien być konkretnie, to bardzo zależy od poruszającego się obiektu: jego wielkości, szybkości, odległości od aparatu i kierunku ruchu. Im szybciej i bliżej coś nam się w kadrze porusza, tym krótszy czas jest potrzebny, żeby nie zostało na zdjęciu rozmazane w smugę. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule o fotografowaniu dynamicznych obiektów oraz w e-booku o długich czasach naświetlania.

Ograniczenia priorytetu czasu

Osobiście ustawiamy czas naświetlania, a aparat dobiera wartość przysłony – tak działa priorytet czasu. Tylko że o ile możliwości ustawiania czasu są duże, bo mamy do dyspozycji czasy od tysięcznych części sekundy po (przeważnie) 30 sekund, o tyle wartości przysłony aż tyle nie ma. Aparat też ich nie stworzy: nawet jeśli wyjdzie mu z obliczeń, że potrzebna byłaby przysłona f/128 albo f/0.2, to po prostu takie wartości przysłony nie istnieją. Dostępne wartości przysłony zależą od obiektywu – dolny zakres w popularnych obiektywach zaczyna się od mniej więcej f/2.8 albo f/4, a górny rzadko dochodzi do f/32.

Jeśli korzystamy z priorytetu czasu, trzeba uważnie patrzeć na proponowane wartości przysłony: gdy liczba przysłony miga, to znaczy, że aparat nie może ustawić takiej wartości jaka mu wychodzi ze wskazań światłomierza i zdjęcie będzie źle naświetlone.

W realnym fotograficznym życiu bardzo często się zdarza, że dla wymyślonego przez fotografa czasu po prostu nie istnieje odpowiednia wartość przysłony. Co wtedy zrobi aparat? Dobierze najbliższą posiadaną przysłonę – nic innego zrobić nie może. Jeśli np. ustawimy sobie krótki czas, przy którym aparat potrzebowałby użyć przysłony f/2 (czyli mocno otwartej), ale obiektyw ma tylko od f/4 do f/22, to użyje f/4. To cztery razy mniejsza „dziura” niż f/2, więc zdjęcie będzie sporo ciemniejsze niżby należało: będzie niedoświetlone o 2 EV.

To samo ograniczenie działa w drugą stronę: jeśli w dzień ustawimy dość długi czas (bo np. chcemy rozmyć wodę w strumieniu), może się okazać, że potrzebna byłaby przysłona co najmniej f/64. Taką obiektyw nie dysponuje, więc dostaniemy f/22 i… zdjęcie będzie prawie białe. Z powodu tych ograniczeń, jeśli w ogóle korzystamy z priorytetu czasu, trzeba uważnie patrzeć na proponowane wartości przysłony: jeśli liczba przysłony miga, to znaczy, że aparat nie może ustawić takiej wartości jaka mu wychodzi ze wskazań światłomierza i zdjęcie będzie źle naświetlone.

Korekcja ekspozycji? Owszem.

W priorytecie czasu działa również korekcja ekspozycji – czas w takim przypadku nadal pozostaje ten sam, a zmienia się przysłona. I ograniczenie dostępnych przysłon przy tym niestety nie znika: jeśli zdjęcie wychodzi zbyt jasne, bo aparat przymknął już przysłonę do f/22 i bardziej nie może, to wprowadzenie korekcji ekspozycji „na minus” też nie pomoże. W priorytecie czasu korekcja ekspozycji na minus oznacza przymknięcie przysłony, a jeśli przymknąć się już bardziej nie da, to korekcja nie zadziała.

AutoISO na ratunek

Pewną pomocą może być ustawienie automatycznego doboru czułości ISO. Jeśli aparat będzie mógł dobierać nie tylko przysłonę, ale i ISO, to w pierwszym przykładzie (f/4 zamiast żądanego f/2, 2 EV różnicy) podniesie ISO czterokrotnie, rekompensując tym braki w wartościach przysłony i uzyskując poprawne naświetlenie. W drugim przykładzie (f/22 zamiast potrzebnego f/64, 3EV różnicy) obniży ISO o 3EV i też uzyska poprawną ekspozycję. No chyba że wartości ISO też mu się skończą, co jest całkiem możliwe – większość aparatów nie jest w stanie obniżyć czułości poniżej 100. Niektóre dysponują wartością 50 ISO, ale to niewiele mniej. Przy normalnym dziennym świetle, nie w słońcu, f/22 i ISO 100 pozwoli uzyskać czasy w okolicy 1/20-1/10 sekundy; jeśli ustawimy w priorytecie czasu 1 sekundę (rozmycie strumienia czy wodospadu), zdjęcie wyjdzie po prostu białe, bo aparat nie może ani bardziej przymknąć przysłony, ani obniżyć ISO. Najlepsze, co można w tej sytuacji zrobić, to wydłużyć ekspozycję filtrem szarym.

Gullfoss, Islandia, jak działa priorytet czasu
Czas naświetlania: pół sekundy, przysłona: f/22. Większych przysłon ten obiektyw nie ma, więc ustawienie dłuższego czasu dałoby zdjęcie prześwietlone.

Priorytet czasu czy widełki czasowe

To jak działa priorytetu czasu, samo w sobie powoduje, że jest to tryb pracy dość niepraktyczny. Można ustawić sobie dokładnie czas naświetlania – niby to miło, ale w praktyce przeważnie zależy nam nie tyle na konkretnym, ściśle określonym czasie, co na utrzymaniu go w pewnych widełkach. Jeśli np. stwierdzimy, że do zamrożenia konia w biegu potrzebna jest 1/500s, to 1/1000s zapewne też nie zaszkodzi, a 1/400s już może nie da tak idealnego zamrożenia, ale wystarczająco dobre. Tymczasem nie możemy wydać aparatowi polecenia: „utrzymuj czas w okolicy 1/500, ale jeśli wartości przysłony albo ISO będą wychodzić absurdalne, to trochę zmień”. Ustawiamy czas na sztywno – inaczej się w priorytecie czasu nie da, a aparat nie chodzi na kompromisy.

Na targu sera w Alkmaar, jak działa priorytet czasu
Aby uzyskać 1/320s w pochmurny dzień, trzeba było otworzyć przysłonę do f/4 i podnieść ISO do 400.

(Nie)praktyczne zastosowanie priorytetu czasu

W rezultacie wymienionych wyżej ograniczeń, w priorytecie czasu często otrzymujemy parametry naświetlania dalekie od optymalnych. Weźmy inny, dość częsty przykład: fotografujemy na imprezie w słabo oświetlonym wnętrzu. Wiemy, że będzie problem z uzyskaniem nieporuszonych zdjęć, no bo jest ciemnawo, a często jeszcze światło jest zmienne. Pojawia się wtedy pokusa, żeby skorzystać z priorytetu czasu: ustawić najdłuższy czas, jaki jesteśmy w stanie utrzymać z ręki, i niech sobie aparat kombinuje z pozostałymi parametrami. Powiedzmy, że będzie to 1/50s. A czy czas 1/100s byłby zły? Nie, byłby nawet lepszy, ale podejrzewamy, że przez większość czasu światło będzie za słabe żeby taki ustawić. A czy 1/30 byłby całkiem nieakceptowalny? Niekoniecznie – zapewne mniej zdjęć byłoby ostrych, ale jakby się skupić, też by wyszły. No więc fotografujemy sobie na tej 1/50s, a światło jest raz jaśniejsze, raz ciemniejsze.



I co nam potem mówi EXIF? Że część zdjęć powstała przy niepotrzebnie przymkniętej przysłonie i jest poruszona. Jak to się stało? Ta nasza 1/50s nie daje gwarancji ostrych zdjęć – niektórych nie udało się utrzymać, to normalne. Jeśli akurat było trochę jaśniej, aparat przymykał przysłonę – przypominam, że tak właśnie działa priorytet czasu. Gdyby w tej sytuacji użyć priorytetu przysłony, ustawić na sztywno w pełni otwartą przysłonę i pozwolić aparatowi dobierać czas, te zdjęcia miałyby czas krótszy i byłyby ostre. Priorytet przysłony jest znacznie bardziej elastycznym i praktycznym trybem fotografowania.

Panoramowanie, czyli gdy naprawdę zależy mi na czasie

panoramowanie w Holandii, jak działa priorytet czasu
Przy panoramowaniu głębia ostrości nie ma znaczenia, liczy się tylko czas. Tutaj: 1/20s.

Znana jest mi tylko jedna sytuacja, gdy istotne jest ustawienie bardzo konkretnego czasu naświetlania, a nie trochę krótszego albo dłuższego: panoramowanie. Gdy już ustalimy sobie, że dany obiekt dobrze się prowadzi przy czasie 1/20s, to ma to być 1/20 a nie 1/40 ani 1/10. Wtedy rzeczywiście można sobie ustawić tę wartość w priorytecie czasu, do tego ewentualnie korekcję ekspozycji i już. Tylko trzeba pamiętać, żeby sprawdzić jaką wartość przysłony nam aparat wtedy proponuje – żeby się upewnić, że jest to wartość realna, a nie jakaś migająca. A jeśli liczba przysłony miga, to trzeba zmienić ISO, żeby znaleźć realną przysłonę. A jak już tak ustawiamy to ISO szukając tej właściwej przysłony, to… równie dobrze możemy ustawić to wszystko w trybie manualnym. I znowu okazuje się, że priorytet czasu jest nie do końca praktyczny.

Ewa Prus

W fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji. Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

napisz komentarz

kliknij aby napisać komentarz