Ucz się z nami fotografować

Konstruktywna krytyka czyli jak rozmawiać o zdjęciach

Port w Chani, Kreta, dyskusja o zdjęciach

Przyjęcie szczerych opinii i zaakceptowanie konstruktywnej krytyki własnych fotografii może być nawet trudniejsze niż samo robienie zdjęć. Warto jednak wysłuchać cudzych opinii i otwarcie porozmawiać, bo z takiej dyskusji płynie nauka, której nie da się zdobyć inną drogą.

Rozmawiać o zdjęciach czy nie rozmawiać – oto jest pytanie

Opinia o zdjęciu to rzecz… ryzykowna. Chwalić jest oczywiście najłatwiej i najbezpieczniej, choć to akurat najmniej pożyteczna informacja. Większość ludzi jednak lubi chwalenie, a niekoniecznie chce słyszeć opinie krytyczne. Chwalić więc, mówić o zdjęciach szczerze, czy w ogóle nic nie mówić?



Powyższe pytanie jest kluczowe, ale najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na inne. Do dyskusji trzeba dwóch stron. Czy mamy z kim rozmawiać? Jeśli druga strona nie jest zainteresowana dyskusją, to jaki ma ona sens? Innymi słowy, jeśli fotograf nie chce słyszeć opinii o własnych pracach, to po co tracić czas, aby mu je przekazać?

jak rozmawiać o zdjęciach, Toskania

„To zdjęcie ma jak dla mnie dwie zalety: zestawienie kolorów i falisty układ pól, zza którego dyskretnie wystają cyprysy. Natomiast przeszkadzają mi trochę płytkie cienie na pierwszym planie – ja bym je widział ciemniejsze. Ale ogólnie bardzo przyjemne, ciepłe”.

 

A teraz odwróćmy role. Gdy to my jesteśmy autorami zdjęcia i ktoś chce o nim wyrazić opinię, co robimy? Powinniśmy jej wysłuchać, czy nie? Jeśli nie jesteśmy gotowi na usłyszenie czegoś innego niż tylko laurki i pochwały, lepiej od razu to sobie powiedzieć i zrezygnować z prezentowania zdjęć tam, gdzie mogą się spotkać z krytyczną opinią. Zaoszczędzimy sobie tylko stresu. Jednocześnie jednak zrezygnujemy z informacji od publiczności, a także, być może, rad co do sposobu poprawienia zdjęć. Decyzja należy do fotografa.

Dobre opinie… nie takie dobre

Każdy lubi być chwalony, ale z chwalenia niewiele wynika. Pochwały i „głaski” często nie mają nic wspólnego z jakością prezentowanej fotografii. Jest sporo niemerytorycznych powodów, dla których nasze zdjęcie może być chwalone:

– chwalący liczy na rewanż i pochwałę „odwetową”

– chwalący chce być po prostu miły

– chwalącemu niezbyt podoba się zdjęcie, ale nie uważa się za uprawnionego do krytyki

– „wszyscy chwalą, to co się będę wyłamywał”

 

Nawet jeśli pozytywna opinia jest całkiem szczera, to jej wartość dla twórcy pozostaje… umiarkowana. Ok, dowiedzieliśmy się, że ktoś lubi nasze zdjęcie, może nawet takich osób jest wiele. Możemy uznać je za udane, ale… co dalej? Czy powinniśmy zrobić następne podobne? A może jednak coś należałoby zmienić? Czy to zdjęcie jest lepsze niż zdjęcie sprzed miesiąca, które też było chwalone? Czy rozwijamy się, robimy coraz lepsze zdjęcia, czy wręcz przeciwnie, mamy regres, ale nadal nasze fotografie są na tyle ładne, że się podobają?

Hallstatt, Austria, konstruktywna krytyka

„- Jak zameczek z bajki. Nie wiem jak to było zrobione, ale wygląda jak we śnie. Taki słaby kontrast przeważnie przeważnie nie wygląda dobrze, ale tu pasuje.”

 

Pozytywna opinia bez głębszego uzasadnienia nie odpowie na żadne z tych pytań. Można ją traktować statystycznie: jeśli jest ich dużo (i wierzymy, że są szczere), to mamy publiczność, której to zdjęcie się podoba. Można też ją traktować jako motywator do dalszych sesji – jeśli oczywiście wierzymy w bezinteresowność tych pozytywnych opinii. I tyle.

Którego zdjęcia dotyczy pochwała?

Jeśli chcemy poważnie traktować pozytywne opinie, warto zwrócić uwagę, czy… dotyczą one rzeczywiście naszej fotografii. Wydaje się to banalne, bo skoro opinia jest pod naszym zdjęciem, to go dotyczy, prawda? No cóż, a jeśli identyczna opinia jest pod setką innych zdjęć? Każde z nich wzbudziło tę samą reakcję widza-komentatora? Czy raczej wkleja on ten sam frazes, nie zadając sobie trudu, żeby naprawdę napisać coś o zdjęciu?

Pochwała czasem szkodzi

Nie jest też tajemnicą, że na wszystkich portalach fotograficznych są grupy „wymieniające się uprzejmościami”: lajk za lajk, Ty mnie, a ja Tobie itd. Wartość takich pochwał składanych interesownie, w nadziei otrzymania rewanżu, jest mniej niż zerowa. Tak, fałszywe pochwały szkodzą. Kto im uwierzy, będzie tkwił w fałszywym przekonaniu, że jego prace wzbudzają zachwyt – podczas gdy lajki to jedynie waluta w transakcji „ja Tobie, a Ty mnie”.

Po co fotografowi konstruktywna krytyka

Znacznie większą wartość niż pochwały ma konstruktywna krytyka – taka, która wskaże zarówno mocne, jak i słabe strony zdjęcia. W takim przypadku łatwiej też odróżnić prawdziwą opinię od strategii „ja Tobie chwalę, to i Ty mnie pochwal”. Opinie wskazujące zarówno mocne, jak i słabe strony zdjęcia, są nie tylko bardziej wartościowe, ale też niewątpliwie odnoszą się… do tego konkretnego zdjęcia.

Oglądając osobiście zrobioną fotografię skazani jesteśmy na coś w rodzaju psychologicznej „ślepej plamki”: pewnych rzeczy na zdjęciu nie dostrzeżemy, bo zauważamy przede wszystkim te jego elementy, które zgadzają się z naszym pomysłem na kadr. Osoba z zewnątrz, która nie była zaangażowania w powstanie tego zdjęcia, nie zna intencji autora i patrzy chłodnym okiem, może dostrzec mankamenty, które umknęły uwadze twórcy.



Konstruktywna krytyka to informacja zwrotna od widza, odbiorcy naszych zdjęć, fana, klienta, konkurenta – czyli tych wszystkich osób, dla których robimy zdjęcia lub którzy naszymi zdjęciami są naprawdę zainteresowane. Zapewne część z nich nie ma kwalifikacji, aby wskazać jak poprawić dane zdjęcie. Każdy z nich jednak może powiedzieć, jak to zdjęcie odbiera, na ile mu się ono podoba, co zwróciło jego uwagę, a co drażni i przeszkadza. Możemy, a nawet powinniśmy sobie wyobrażać swojego idealnego odbiorcę, ale jak faktycznie reagują widzowie na nasze prace – możemy dowiedzieć się tylko od nich samych.

Konstruktywna krytyka pozwoli dowiedzieć się o własnej fotografii tego, do czego sami byśmy nigdy nie doszli – jak wygląda ona w oczach odbiorcy, co widzą w niej osoby, które nie były emocjonalnie zaangażowane w jej powstanie i nie znają jej kontekstu.

konstruktywna krytyka, dmuchawiec

„Starannie skadrowane, dobry rozkład ostrości – czyli nie za dużo jest ostre – ładna naturalna winieta. Niezbyt odkrywcze, ale ładne.”

 

5 mitów związanych z krytyką zdjęć

Wokół dyskusji o zdjęciach narosło wiele nieporozumień i fałszywych przekonań. Wyprostujmy kilka z nich.

– „Tylko ktoś robiący zdjęcia lepiej niż ja może krytykować moje fotografie”. Robisz zdjęcia dla tych lepszych od siebie fotografów? Fotografie nie powstają po to, aby oglądali je mistrzowie obiektywu. Jeśli zdjęcie jest prezentowane w galerii, gdzie każdy zarejestrowany może wyrazić swoją opinię – to znaczy, że może wyrazić opinię. Fotografie nie powstają dla fotografów – w przypadku zdjęć ślubnych, rodzinnych, reklamowych, mody itp. itd. ich właściwymi odbiorcami są osoby, które o fotografowaniu nie mają przeważnie bladego pojęcia. Co więcej, fotografowie mają mocno skrzywione spojrzenie na zdjęcia, więc trochę laickiej perspektywy z pewnością nie zaszkodzi.

– „Początkujący fotoamator nie powinienem się wypowiadać”. Nie trzeba fotografować, aby mieć opinię, czy zdjęcie się podoba, podobnie jak nie trzeba być kucharzem, by stwierdzić, czy potrawa smakuje. Opinia o zdjęciu nie musi zawierać instrukcji technicznej, jak należałoby to zrobić lepiej lub inaczej. Wystarczy, jeśli przedstawi się uczciwie i szczerze odczucia związane z oglądaniem pracy.

– „Konstruktywna krytyka powinna zawierać wskazówki, co i jak należałoby zmienić na zdjęciu”. Pozytywne wskazówki są pożyteczne, ale już wskazanie błędu lub usterki to dla fotografa pomoc. Co z tym zrobić i jak poprawić? To rzeczywiście zagadnienie dla fachowców mających doświadczenie w tym rodzaju fotografii. Żeby zauważyć problem nie trzeba specjalisty – on jest potrzebny dopiero, gdy trzeba wskazać rozwiązanie.

– „Jeśli ktoś nie ma doświadczenia w robieniu tego rodzaju zdjęć, to jego krytyka jest bezwartościowa”. A ornitolog musi mieć doświadczenie w lataniu? Poczucie estetyki, obycie ze sztukami wizualnymi i wrażliwość wyrabia się przez kontakt ze sztuką, ale jej aktywne uprawianie nie jest wcale niezbędne.

Loutro, Kreta, wyrażanie opinii

„Jak dla mnie – kwintesencja wakacji! Błękitne niebo, błękitne okiennice, szmaragdowa woda i łódeczka – grecka wyspa? Wolałbym, aby okiennice były symetryczne, tzn. lewa nie kończyła się w kadrze”.

 

– „Jeśli się zdjęcie nie podoba, to nie należy go komentować”. Zdjęcia to nie zmarli – nie trzeba o nich mówić tylko dobrze lub wcale. Sytuacja, gdy o zdjęciach wypowiadają się wyłącznie ci, którzy są nimi zachwyceni, jest może i przyjemna dla autorów – słyszą wyłącznie pochwalne pienia – ale tworzy całkiem fałszywe wrażenie, jakoby jakaś praca była absolutnie genialna, bo spodobała się kilku czy kilkunastu osobom. Jeśli gdzieś obowiązuje zasada „mówić dobrze lub wcale”, to te kilkanaście zachwyconych głosów może reprezentować większość, ale może też stanowić całość grupy, której zdjęcie się podoba – podczas gdy dla całej milczącej reszty jest ono fatalne. Jeśli dopuszczamy tylko chwalenie prac, to nikt nie wie, na ile jego dzieło naprawdę się podoba szerszej publiczności. Może i złudzenia są miłe, ale fotografowie powinni iluzje kreować, a nie im ulegać.

Czy to ważne kto krytykuje zdjęcie?

Czy powinniśmy sprawdzać, co komentator wie o fotografii? I tak, i nie. Z jednej strony każdy widz jest naszą publicznością, a więc może opiniować, czy nasza praca mu się podoba, czy nie. Z drugiej strony nie do każdej konstruktywnej krytyki musimy przykładać taką samą wagę – a nawet nie powinniśmy. Jeśli rad technicznych udziela nam osoba, której umiejętności są wątpliwe, raczej nie powinniśmy się stosować do jej sugestii. Jednak nawet kiepski fotograf czy osoba, która w ogóle nie bierze aparatu do ręki, może mieć sensowne i warte przemyślenia uwagi co do estetycznych walorów obrazu. Nie warto odrzucać automatycznie krytyki, niezależnie od tego, od kogo pochodzi.



Ten medal ma jednak i drugą stronę – powinniśmy z dystansem podchodzić do pochwał, jeśli pochodzą one od osób, co do których gustu lub umiejętności nie mamy zaufania. Oczywiście, to zawsze miłe, gdy nasze prace się podobają, ale kierowanie się pochlebnymi opiniami osób, których poczucia estetyki lub fachowości nie poważamy, prowadzi do robienia zdjęć „pod publiczkę” – niezgodnych z naszym gustem, poniżej naszego poziomu.

Jak reagować na konstruktywną krytykę

Przede wszystkim warto docenić, że odbiorca poświęcił czas na przyjrzenie się naszej fotografii i zadał sobie trud przelania swoich wrażeń w słowa. Samo poświęcenie chwili i uczciwe spisanie wrażeń na temat naszego zdjęcia należy traktować jako uprzejmość ze strony komentującego – niezależnie od treści komentarza i zawartej w nim opinii.

Czy dyskutować z opinią komentującego? Czemu nie? Tylko pamiętajmy, że dyskusja to nie walka o życie. Co więcej, dyskusja o fotografii nie musi zakończyć się wnioskiem, pod którym podpiszą się wszystkie strony. Można pozostać przy własnych opiniach, co jest tym bardziej naturalne, im bardziej rozmowa dotyczy odczuć i wrażeń wywołanych przez dany obraz. Jako autor nie musimy więc wcale dążyć do tego, aby przekonać odbiorców do własnych racji i własnej interpretacji pracy. Owszem, możemy przedstawić swoją koncepcję i porozmawiać o znaczeniu różnych elementów kompozycji, ale na koniec każdy z dyskutantów może pozostać przy własnej interpretacji. O ile kwestie techniczne są obiektywne i weryfikowalne, o tyle wrażenia i odczucia są subiektywne – ani nie da się ich narzucić, ani nie są podatne na racjonalną argumentację. Jeśli komuś kadr nie przypadł do gustu – to nie przypadł i kropka. Nie można kogoś przegadać aż mu się spodoba. Nie można przekonać, żeby lubiło się coś, czego się nie lubi.

Maroko, konstruktywna krytyka

„Piękne kontrasty: od wielkich połaci skały i nieba po błyszczące drobne falki i kamyki na plaży. Ciemne obramowanie ściąga wzrok do świetlistego, kontrastowego środka, a tam – człowiek, centrum świata. Czy nie wyglądałoby lepiej, gdyby na tym czarnym łuku u góry były widoczne szczegóły?”.

 

Przeważnie jednak warto rozmawiać, zwłaszcza gdy podane są przyczyny, dla których nasza praca „podpadła” widzowi. Czasem uda się wyjaśnić wątpliwości, co niekoniecznie przekona kogoś, żeby bardziej lubił fotografię, ale sama dyskusja może wzbogacić obie strony i czegoś je nauczyć.

Z każdą konstruktywną krytyką warto się zapoznać, ale nie do każdej przywiązywać tę samą wagę; każdego komentującego wysłuchać, ale nie każdego posłuchać. Sami decydujemy, które wypowiedzi mają dla nas znaczenie, a które puszczamy mimo uszu. Trzeba jednak dobrze uważać, by nie wpaść w pułapkę automatycznego akceptowania pochlebnych komentarzy i równie automatycznego odrzucania tych zdystansowanych.

Czy w ogóle warto bronić zdjęcia?

Z pewnością warto wyjaśnić wszelkie wątpliwości co do możliwego odbioru pracy, dopytać się widzów o niezbyt zrozumiałe szczegóły ich krytyki, uzgodnić, czy rozmawia się o tych samych rzeczach. Często dochodzi do nieporozumień wynikających np. z innego widzenia barw (problem z kalibracją monitora i/lub profilem barwnym zdjęcia) lub przekłamań wynikających ze zmniejszenia rozdzielczości zdjęcia do rozmiaru internetu, czasem także dodatkowych artefaktów wprowadzonych przez mechanizmy danej galerii internetowej. Dobrze jest ustalić, czy rozmawiamy o tym samym obrazie, a także czy obie strony poprawnie rozumieją zgłaszane uwagi.

Ma sens dyskusja na temat zastosowanych technik fotograficznych i obróbkowych, ich efektu oraz dostępnych alternatyw. Autor może przedstawić swoją koncepcję, która stała za powstaniem danego kadru. Widzowie mogą opisać jak odbierają zdjęcie, co im się podoba, a co przeszkadza. Obie strony mogą zwracać uwagę na pewne elementy kompozycji, dyskutować na temat ich wagi i wpływu na całość kadru, a także przeprowadzać eksperymenty myślowe typu „co by było gdyby kadr był ciaśniejszy/szerszy/inny”.

Toskania, odbicia, jak dyskutować o zdjęciach

– „Fajne odbicie miasta w karoserii, takie bardzo włoskie. Zastanawiam się, czy coś by się dało zrobić z lewym górnym rogiem, bo tam chodnik niepotrzebnie wystaje. Pod innym kątem fotografować?”
Odpowiedź: „No niestety, fajny wachlarzowaty kształt odbicia miałem pod tym kątem a pod innymi słabo. Można by ewentualnie coś kombinować z przycięciem albo/i rozciągnięciem, tylko tych łuków mi szkoda”.

 

Jeśli jednak nie ma wątpliwości co faktów i kwestii obiektywnych, sens dyskusji na temat odbioru jest ograniczony. Jeśli komuś się coś szczerze nie podoba, raczej nie ma szans przekonać go, że powinno mu się podobać.

Jak nie bronić swojej fotografii

Z pewnością nie warto bronić zdjęcia przez atak – na krytyka, jego własne zdjęcia, jego osobę, rodzinę i co tylko da się wymyślić. Po pierwsze, do niczego taki atak nie prowadzi – ani ktoś nie polubi bardziej naszych zdjęć, ani nie staną się one od tego lepsze, ani nie staniemy się bardziej poważani jako fotograf. Raczej uzyskamy odwrotny efekt. Po drugie, jest dość oczywiste, że nie ma zdjęcia, które podobałoby się wszystkim. Dlaczego mielibyśmy się spodziewać, że jedynym wszechświatowym przedmiotem uwielbienia będzie akurat nasza fotka? Po trzecie zaś, zanim rozpętamy internetowy armagedon, zastanówmy się chwilę, czy krytyka zaliczylibyśmy do swojej publiczności, czy zależy nam na jego zdaniu, czy chcielibyśmy, aby zdjęcie mu się podobało (albo podobało osobom w jakiś sposób podobnym do owego krytyka). Jeśli odpowiedź na te pytania jest negatywna – to dlaczego się przejmować, że zdjęcie nie podoba się komuś, komu podobać się nie miało i na czyjej opinii nam nie zależy? A jeśli zależy nam na opinii tej osoby, to zamiast robić jej awanturę, nie lepiej byłoby na spokojnie dopytać się o powody takiej, a nie innej oceny?

Zamiast gonić za komplementami, lepiej poświęcić czas na analizowanie niepowodzeń.

Vincent Laforet

Memo dla każdego fotografa: krytyka Twojego zdjęcia to nie krytyka Twojej osoby

Z rozróżnieniem między krytyką zdjęcia a krytyką autora zdjęcia, często bywają problemy. Te problemy występują niekiedy nawet wówczas, gdy opinia w sposób jasny i bezdyskusyjny odnosi się do fotografii, a nie do jej twórcy. Niektórzy ludzie tak się utożsamiają ze swoimi pracami, że kwestionowanie tych dzieł odbierają jako atak na własne poczucie wartości i godność. Niezależnie od tego, na ile krytyka zdjęcia była zasadna, taka drastyczna reakcja obronna ani nie służy zdjęciu, ani go faktycznie nie broni. Przeniesienie dyskusji z wartości fotografii na wartość osób ją krytykujących świadczy o niepewności autora. Pozostawia to fatalne wrażenie, że fotograf musi swoich zdjęć bronić niemal pięściami, bo wyraźnie innych argumentów mu brakuje.

Lodowcowa laguna, Jokulsarlon, Islandia

„Uch, ale zimno na tym zdjęciu. Zimne kolory, lód, woda, brrr aż mi się zimno robi. Kontrast mi się wydaje za duży, mało realistyczny. Fajnie zarysowane smugi na plaży, jak się takie robi?”
Odpowiedź: „Trzeba mieć czas około 1 sekundy, a dokładniej wszystko jest opisane w tym ebooku.”

 

5 argumentów, których lepiej nie używać broniąc zdjęcia

W ludzkiej naturze leży przypisywanie sukcesów własnym zasługom, a porażek – czynnikom zewnętrznym. W fotografii przekłada się to na wzięcie pełnej odpowiedzialności za wszystkie kadry, które się podobają, a zrzucaniu winy na trudne warunki, kiepski sprzęt i trudności obiektywne przy kadrach, które spotykają się z krytyką. Choć to zachowanie naturalne, to nie znaczy, że sensowne. To, dlaczego zdjęcie nie jest dobre, widza mało interesuje. Jeśli coś się nie podoba, to się nie podoba, bez względu na przeszkody, z którymi musiał się zmierzyć autor fotografii. Oto kilka popularnych przykładów, jak nie należy odpowiadać na krytykę zdjęć:

– „Ale ja się nad tym zdjęciem napracowałem!” – nie ocenia się wkładu pracy, tylko jej efekt. Dobre zdjęcie jest dobrym zdjęciem, nawet jeśli zostało pstryknięte z biodra w przelocie. Kiepskie zdjęcie pozostanie kiepskim nawet jeśli kosztowało mnóstwo pracy i jego wykonanie zajęło dużo czasu. Nie warto sięgać po argumenty bazujące na wysiłku włożonym w powstanie zdjęcia – trud nie uszlachetnia zdjęcia.

– „To jest zdjęcie z analoga” – fakt użycia sprzętu analogowego ani nie czyni zdjęcia lepszym, ani nie stanowi taryfy ulgowej przy ocenie. Fotograf wybiera narzędzia, jakie mu pasują, a widz ocenia efekt ich użycia.

– „Gdybym miał lepszy aparat (obiektyw, sprzęt studyjny itp.), to bym zrobił lepsze zdjęcie” – Jest mnóstwo świetnych zdjęć, które zostały stworzone naprawdę kiepskim i prymitywnym sprzętem. Ponadto jeśli ktoś zdjęcie wykonał i prezentuje, to znaczy, że uznaje je za udane i bierze za nie odpowiedzialność.

– „Bo to jest fotografia prosto z aparatu, bez żadnego Photoshopa” – komputerowa edycja zdjęć to nie niedozwolony doping, a brak takiej edycji to nie powód do chwały. Fotograf ma oczywiście prawo zadecydować, czy chce użyć Photoshopa (GIMP-a, płatnego czy darmowego programu do wywoływania RAW-ów, czy jakiegokolwiek innego narzędzia), ale widz ocenia efekt, a nie efekt podzielony przez zastosowane środki.

– „Ja jestem zawodowcem/artystą/doświadczonym fotografem/mam swoje lata i nikt mi tu nie będzie mówił, jak zdjęcia robić!” – najbardziej żałosna z metod dyskusji. Jeśli jedyną metodą obrony wartości pracy jest odwoływanie się do dawnych zasług, tytułów i statusu, to bardzo kiepsko to świadczy o kompetencjach autora. Zresztą, nawet mistrzowie fotografii mają na koncie słabe prace, więc tutaj tytuły czy dorobek nie są żadnym argumentem ani gwarantem jakości.

 

Portofino, jak dyskutować o zdjęciach

„Ładne, kolorowe domki na nabrzeżu, ale coś mi tu przeszkadza. Za dużo jest w tym zdjęciu: i domy, i łódeczki, i drzewa, i jeszcze niebo wystaje po prawej stronie – nie wiadomo na co patrzeć. Ciaśniejszy kadr z samymi domami bardziej by mi się podobał.”

 

Obrona przez vox populi

O ile powyższe metody obrony wartości własnych prac są antyefektywne i przynoszą więcej szkody niż pożytku, to kwestia odwoływania się do mniej lub bardziej potwierdzonej opinii innych jest niejednoznaczna. Z jednej strony argument „inni byli zachwyceni”, „dostałem tutaj trzydzieści najwyższych ocen” czy „za to zdjęcie otrzymałem nagrodę/wygrałem nim konkurs” stanowi jakiś argument, że są osoby, którym dana fotografia się podobała i które nie znalazły wskazanych przez krytyka zastrzeżeń. Z drugiej jednak strony – to, że komuś innemu praca się podoba, nie stanowi żadnej przesłanki, że musi wzbudzać podobnie pozytywny odbiór u wszystkich pozostałych widzów. Co więcej, jeśli w krytyce zawarte były konkretne uwagi, zastrzeżenia i wskazania uchybień – argument, że innym się podobało, nie jest żadną odpowiedzią na te kwestie.

Argument „innym się podobało” nie jest nielegalny czy bezwartościowy, ale zalecałbym umiar w jego stosowaniu. To bardziej prywatna informacja dla autora, że np. stu widzów było zachwyconych, a trzech mocno wstrzemięźliwych w ocenach. Może być oczywiście tak, że tych trzech to typowi malkontenci, ale może jednak coś jest w ich uwagach, a pozostałych stu to konformiści, starający się być mili?

Jak konstruktywnie krytykować zdjęcie

Poniżej kilka zaleceń dla osób chcących podyskutować o cudzych zdjęciach. Jak rozmawiać o zdjęciach w sposób konstruktywny, merytoryczny, pozwalający rozwinąć własne kompetencje fotograficzne? Nie jest to wcale takie trudne, trzeba tylko pamiętać o najważniejszym: konstruktywna krytyka odnosi się do zdjęcia, a nie do osoby fotografa, tematu ani uczestników dyskusji.

Zawsze szczerze

Skoro opinie o zdjęciach mogą budzić takie emocje (także te niezdrowe), to jak rozmawiać o fotografiach? Mimo wszelkiego związanego z tym ryzyka, zdecydowanie zalecam, aby rozmawiać po prostu… szczerze. Na nieszczere, grzecznościowe, wymuszone opinie szkoda czasu. Nie prowadzą one do niczego – ani nie dają informacji autorowi, jak się podoba jego praca, ani nie wiodą do owocnej wymiany wiedzy, wrażeń i odczuć, która może fotograficznie wzbogacić obie strony.

Volterra, Toskania, konstruktywna krytyka

„Dobry pomysł na wieczorne zdjęcie ze światłami, ładnie skadrowana uliczka niknie w oddali. Problem tylko z ludźmi. Raz, że jest ich dość dużo i niezbyt harmonijnie porozstawianych, a dwa, że wyglądają tak jakoś niezdecydowanie: ani to stoją, ani idą. Problem rozwiązałby dużo dłuższy czas naświetlania, bo by się rozmyli w smugi albo nawet znikli. Szczególnie ta czerwona postać na prawym skraju mi przeszkadza.”

 

Czy mam prawo skrytykować?

To jest wątpliwość nurtująca często nie tylko początkujących fotoamatorów. Wydaje im się, że nie powinni wyrażać opinii o zdjęciu, bo mają przeświadczenie, że ich własne prace są gorsze. Tymczasem kwestia podobania się lub niepodobania jest zupełnie niezależna od tego, czy samemu się potrafi coś tworzyć. Nikt z nas nie zrealizował nigdy wysokobudżetowego filmu fabularnego, ale o dowolnym obejrzanym hicie kinowym możemy rozmawiać długo, krytycznie i szczegółowo, prawda? Mamy wyraziste opinie o przeczytanych książkach, zjedzonych w restauracji potrawach i wysłuchanych utworach muzycznych – zupełnie niezależnie od tego, czy sami potrafimy pisać powieści, gotować i komponować muzykę. Tym bardziej nie powinniśmy mieć zahamowań dyskutując o atrakcyjności fotografii. Fotografie nie są tworzone dla fotografów – każdy widz może ocenić, czy zdjęcie mu się podoba, czy też nie przypadło do gustu.



Pamiętajmy, że opinia o zdjęciu to niekoniecznie techniczny przepis. Nie musimy doradzać autorowi, jak należało zrobić to lepiej. Wystarczy poinformować, na ile podoba nam się fotografia, jakie wzbudza emocje, także – które aspekty podobają nam się mniej lub wcale. Nie musimy od razu wyjaśniać, jak należało to zrobić lepiej.

Nie wysilaj się

Pisz tylko o tym, czego jesteś pewien. Wiesz, na ile zdjęcie Ci się podoba, jakie wzbudza emocje. Emocje są zawsze prawdziwe, podczas gdy wrażeń estetycznych przy oglądaniu danego zdjęcia inni mogą nie podzielać – ale Ty wiesz, co czujesz i na ile kadr Cię zainteresował. Wiesz, czy patrzysz na kompozycję z przyjemnością i jakie masz wrażenia z jej oglądania. Jeśli nie masz opinii co do pewnych aspektów zdjęcia, nie wiesz, jak można by je ulepszyć, co należało inaczej zrobić – nie pisz tego. Opinia o zdjęciu nie musi być kompletnym przepisem na jego wykonanie ani instrukcją poprawienia błędów.

Oczywiście, możesz przekazać swoje pomysły na ulepszenie kadru. Możesz zasugerować autorowi pewne zmiany. Bądź jednak zawsze szczery – jeśli nie jesteś czegoś pewien, także przekazywanych informacji i porad, zaznacz to, np. przez rozpoczęcie dyskusji o sprawach, co do których nie czujesz się kompetentny od: „Nie jestem pewien, ale wydaje mi się…” czy „Mogę się mylić, jednak sądzę…” itp.

Wiem, jak to zrobić!

Kolejna kwestia, która wzbudza sporo emocji, w dużej mierze niepotrzebnych, to doradzanie przez widzów, jak oni by to zdjęcie zrobili. Niektórzy autorzy bardzo się zżymają, że krytycy zamiast doradzać, powinni sami podobne fotografie zrobić lepiej. Przyczyny tego spięcia leżą po obu stronach. Z jednej strony komentując fotografię rzadko kiedy należy sobie pozwalać na stanowczy ton, gdy przechodzi się do doradzania właściwej metody wykonania zdjęcia. Owszem, niekiedy błędy są na tyle ewidentne, że sposoby ich usunięcia są proste i oczywiste, ale często też teoretycznie dobrych rad nie da się w praktyce zrealizować, bo np. fotograf nie miał możliwości zmiany pozycji czy sposobu oświetlenia modela. W takich przypadkach komentujący powinien stosować zdystansowany tryb warunkowy, w rodzaju „wydaje mi się, że w tej sytuacji spróbowałbym…” niż bezdyskusyjne polecenia.

Z drugiej zaś strony autorzy zdjęć nie powinni bulwersować się tym, że ktoś im coś próbuje doradzić. Owszem, mogą te porady uznać za absurdalne i bezużyteczne, jednak nawet wówczas należałoby to komentującym grzecznie wyjaśnić – albo w ogóle na te kwestie nie odpowiadać. Nawet jeśli doradzający zupełnie się mylą i nie mają racji, to starają się pomóc autorowi. Może i efekty tych starań są mizerne, ale warto docenić starania – najlepiej przez zachowanie kulturalnej formy odpowiedzi.

Krytykuj fotografię, a nie jej autora

To jest największy problem wszelkich dyskusji o fotografiach z udziałem ich autorów. Sprawa wydaje się banalna: rozmawiamy o fotografiach i tylko o fotografiach. W praktyce jednak taka wymiana opinii szybko (albo wręcz od razu) zaczyna dotyczyć osób: fotografa, modeli i widza. Krytyka zdjęcia staje się krytyką autora albo też jako taka jest odbierana. Często wystarczy drobna zmiana sformułowań, by zamiast merytorycznej uwagi mieć wstęp do pyskówki. Oto kilka przykładów niewłaściwie sformułowanych opinii, a także ich poprawne wersje:

NIE: Jesteś fatalnym fotografem.

TAK: To zdjęcie jest fatalne.

NIE: To zdjęcie jest tak krzywe, że musiałeś być chyba pijany.

TAK: To zdjęcie jest bardzo krzywe.

Różnice mogą się wydawać subtelne, ale to nie retorykę tutaj chodzi. Niewłaściwa forma wypowiedzi odnosi się do osoby, natomiast właściwa – do fotografii. Stwierdzenie, że zdjęcie jest kiepskie, nie oznacza automatycznie, że osoba, która je wykonała, ma jakieś problemy ze sobą. Po prostu zrobiła słabe zdjęcie. I tyle. Poza tym może być wspaniałą, mądrą, życzliwą i inteligentną osobą. Może być nawet świetnym fotografem, który akurat miał słabszy moment. Zrobienie mało udanego zdjęcia nie podważa wartości osoby, która je wykonała. Konstruktywna krytyka zdjęcia nie jest krytyką jego autora.

Petra, Jordania, rozmawiać o fotografii

„To zdjęcie gra zestawieniem jasności: skała pośrodku i dziura po prawej są tak samo jasne, więc skała wygląda jakby była nieważka, a dziura jakby była kamieniem. Fajnie zauważone. Do zastanowienia: czy lewa strona jest potrzebna? Cały teatr odbywa się po prawej, ale lewa osadza go w rzeczywistości, więc nie jestem pewny.”

Zanim wskażesz błędy techniczne… upewnij się, że to naprawdę błędy

„Krzywy horyzont…” ale czy faktycznie krzywy? „O, prześwietlenie!” Ale czy naprawdę ten obszar jest biały? „Wszystko jakieś niebieskawe!” To efekt balansu bieli na zdjęciu czy monitora krytyka? Zanim zwrócimy komuś uwagę na błędy techniczne, jakie popełnił robiąc zdjęcie, warto upewnić się, że to faktycznie są błędy. Wrażenie krzywego horyzontu może być skutkiem tego, że np. odległa linia brzegowa z jednej strony oddala się od widza. Z kolei problemy z prześwietleniem czy niewłaściwym balansem bieli bywają… urojone i są „zasługą” niepoprawnie wyświetlającego kolory monitora. W tym ostatnim przypadku łatwo sprawdzić swoje podejrzenia sięgając po narzędzie takie jak próbnik kolorów. Pamiętajmy, aby nasza krytyka była konstruktywna – czyli nie tylko pomagała dostrzec popełnione błędy, ale przede wszystkim nie wprowadzała w błąd!

Konstruktywna krytyka dla krytyków

Wyrażając opinię o zdjęciu możemy przekazać dwa rodzaje informacji: obiektywne i prawdziwe, ale też subiektywne opinie i gdybania. Jednak obiektywne i prawdziwe to wcale nie to, co bierzemy za obiektywne i prawdziwe…

Obiektywne i prawdziwe są nasze emocje i odbiór estetyczny. Prawdziwe, bo tak naprawdę czujemy. Z tego samego powodu obiektywne – ale to jest nasz wewnętrzny obiektywizm odczuć, wrażeń, emocji i prywatnego poczucia piękna. Tę część informacji powinniśmy przekazywać śmiało – bo tutaj jesteśmy pewni tego, co wyrażamy. Jeśli zdjęcie nam się podoba – to się podoba naprawdę. Jeśli się nie podoba – to sami czujemy, że nie powiesilibyśmy go sobie na ścianie, nie chcielibyśmy mieć takiego samego we własnym portfolio itp.

Wszelkie opinie, jak to zdjęcie należałoby zrobić lepiej, na ile kadr jest prawdziwy (albo na ile to efekt użycia Photoshopa), interpretacje, co naprawdę przedstawia zdjęcie itp. itd. to nasze gdybania. Mogą one być trafne, jeśli mamy doświadczenie życiowe i fotograficzne, ale też mogą być zupełnie nietrafione. Przykładem niech będą dyskusje na temat różnych fenomenów pogodowych – jeśli ktoś nigdy nie widział widma Brockenu czy barw efektownego wschodu słońca, będzie skłonny przypisać te niezwykłości komputerowym manipulacjom. Podobnie nietrafione lub niemożliwe do realizacji mogą być sugestie co do technicznych metod poprawienia usterek na zdjęciu.

Kolejna kwestia to kompletność opinii. Nie musimy omawiać każdego możliwego aspektu zdjęcia, ale wskazane jest, aby autor dostał generalną informację, na ile zdjęcie nam się podoba. Łatwo tego zaniedbać, gdy np. skupimy na omówieniu jakiegoś wybranego aspektu – wówczas nie wiadomo, czy całość oceniamy tak, jak ten aspekt czy też zupełnie inaczej. Przydatna jest wówczas ocena całościowa – gdy zaopiniujemy, że zdjęcie jest na „czwórkę z plusem”, a skrytykujemy jakiś drobny detal, wiadomo, że fotografia generalnie się podoba, a zastrzeżenia dotyczą spraw marginalnych. Gdybyśmy poprzestali na krytyce szczegółu, bez oceny ogólnej, łatwo byłoby to odebrać jako negację wartości ujęcia z powodu drobnego uchybienia.

Podobało się, chcesz więcej?

Zapisz się na nasz newsletter, żeby dostawać powiadomienia o nowych poradnikach, książkach fotograficznych, warsztatach i fotowyprawach! książka w prezencie Wszystkim fanom Fotezji chcielibyśmy zaoferować fotobooka „Siedem fotografii I”, czyli siedem autorskich fotografii pejzażowych i opis ich powstania, zawierający wskazane (na mapie!) miejsca oraz godziny wykonania zdjęć, a także opisujący decyzje i czynniki wpływające na finalny obraz. Omówione zostały parametry ekspozycji, dobór sprzętu, decyzje kompozycyjne, a także zastosowane techniki edycji komputerowej.

Aby zapisać się na listę mailingową i dostać tę inspirującą książeczkę, kliknij jej okładkę powyżej!

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

Dodaj komentarz

Tu napisz swój komentarz