Ucz się z nami fotografować

Jak się rozwijać fotograficznie

Jak się rozwijać fotograficznie, Wenecja, rozmazaniec

Nauka obsługi aparatu za nami, podstawy Photoshopa czy Lightrooma też – dokąd teraz? Jak się rozwijać fotograficznie? Jak iść dalej i dokąd?

Nie bój się porażek, bo nie nauczyć się niczego nowego!

Nie da się nauczyć fotografii bez wywrócenia się… Czy raczej nie da się nauczyć jeździć na rowerze bez zmarnowania paru kilometrów kliszy? Jakoś tak to szło. W każdym razie było o tym, że w naukę wpisane są też niepowodzenia, błędy i porażki. Inaczej się nie da. Uczymy się na błędach i przez błędy. Jeśli dopiero zaczynamy coś robić, to bez trudu akceptujemy te niepowodzenia. Wiadomo – dopiero się uczymy, jesteśmy zieloni jak trawka na wiosnę, mamy prawo wszystko knocić. Mamy do tego prawo także we własnych oczach.

Jak się rozwijać fotograficznie, ruch gwiazd, Kreta

Twoja samoocena – Twoim wrogiem

Im więcej umiemy, im dłużej się czymś zajmujemy, tym bardziej nam zależy na samoocenie. To jest całkiem naturalne. Jak już się za coś zabraliśmy, to po 10 latach chcemy móc powiedzieć, że jesteśmy w tym co najmniej nieźli. Także, a być może przede wszystkim – powiedzieć to patrząc w lustro.

 



 

I tu się zaczynają schody. Bo im bardziej chcemy być dobrzy w tym, co już umiemy, tym mniejsza chęć do popełniania błędów, uczenia się na błędach, a więc – uczenia się w ogóle. Coś nam po tych 10 latach wychodzi? To trzymamy się tego kurczowo, coraz niechętniej wychylając poza opanowane terytorium. A bez chęci do popełniania błędów nie ma mowy o uczeniu się nowych rzeczy.

Jakoś jestem przekonany, że prawidłowość, że młodzi się uczą, a „starego psa nowych sztuczek się nie da nauczyć” nie ma wiele wspólnego z wiekiem metrykalnym, tylko właśnie z gotowością do zaakceptowania porażki. Uczyć się nowych rzeczy to przyznać, że się czegoś nie wie. Dla młodego to naturalne, dla osoby dojrzałej, poważnej, z dorobkiem – kto to widział?!

Jak się uczyć fotografii, zoomowanie, wrzosy

Musisz wiedzieć, co chcesz uzyskać

Nie każdy musi być fotografem. Można być domowym dokumentalistą, reporterem od wakacyjnych wyjazdów, pstrykaczem imprezowym – każdemu, co lubi. Jeśli jednak ktoś chce być fotografem, to ma tylko jedną drogę przed sobą: naukę kontroli procesu twórczego. Brzmi strasznie? Tymczasem straszne nie jest, ale, przyznaję, dość żmudne. Fotograf powinien wiedzieć, co chce pokazać (to część edukacji estetycznej), a także – jak to zrobić, żeby wyszło dokładnie tak, jak on chce (edukacja techniczna). Oba składniki edukacji to stopniowe eliminowanie przypadku na rzecz celu. To miłe, jeśli coś fajnego wyszło niechcący, sami nie wiemy jak to zrobiliśmy, ale wygląda nieźle. Niestety, nie o to chodzi. Fotograf to nie jest ten, któremu czasem wychodzi, podobnie jak zawodowy szuler to nie ten, który czasem coś wygra. Fotograf musi dążyć do tego, aby coś fajnego wychodziło za każdym razem, a to wymaga świadomości, czego się chce, oraz wiedzy, jak to uzyskać. Nad świadomością i wiedzą trzeba pracować, co wymaga czasu, niemniej od początku dąży się do wyeliminowania przypadku, nawet szczęśliwego przypadku. Szczęście ma być skutkiem przygotowania oraz włożonej pracy i nie mieć nic wspólnego ze ślepym trafem.

Nie idź ślepo za innymi

Najgroźniejszą pułapką są drogi na skróty – wszelkiego rodzaju automaty, presety, akcje, ale też cudze przepisy na bestseller, powtarzane w kółko sprawdzone wzory. Automatyka, presety, przepisy – to wszystko użyteczne narzędzia, jeśli stosuje się je świadomie, wykorzystuje kreatywnie w taki sposób, by pomogły pokazać to, co my chcemy pokazać. Ale to nie może być skrót – trzeba kontrolować, co automat robi i brać z tego tylko tyle, ile potrzebujemy do stworzenia własnych obrazów. Żadnych gotowców, tajemnych przepisów mistrzów, cudownych akcji. To jest bagno. A w bagnie się grzęźnie, zamiast iść do przodu.

Jak się rozwijać fotograficznie - włoski rower

Dbaj o własną motywację!

„Problemem fotoamatora jest to, że nie ma on powodów do robienia zdjęć.” Autor tych słów, Terence Donovan, jeden z najbardziej wziętych portrecistów angielskich zeszłego stulecia, z pewnością miał wiele powodów, żeby robić zdjęcia. Wiele funtów powodów. Fotoamator rzeczywiście takich powodów zwykle nie ma. Tylko… czy to rzeczywiście problem?

Z jednej strony, faktycznie: amatora nic do robienia zdjęć nie zmusza. Nie chce, to nie robi. Gdy nie ma nastroju albo czasu, albo uznaje, że warunki nie są odpowiednie, to nie fotografuje i już. Jeśli nie fotografuje, to się nie rozwija, co może stać się pewnym problemem. Z drugiej strony jednak…

Istnieje taka całkiem dobrze udokumentowana teoria psychologiczna, mówiąca, że ludzie szukają racjonalnych powodów, dla których robią to, co robią. I kierując się regułami ekonomii (im mniej wysiłku, tym lepiej), poprzestają zwykle na pierwszym powodzie, jaki im się nasunie i wydaje się wystarczający.

Nauka fotografii, rybie oko

Fotografuję bo lubię! – i tak ma być

Dlaczego fotografuję? Jeśli pierwsza odpowiedź brzmi „bo lubię”, to jest to odpowiedź wystarczająca i nie trzeba szukać następnych. Jeśli pierwszą odpowiedzią jest „bo mi płacą”, to taka odpowiedź też jest wystarczająca… i nie szuka się następnych. Fotografuję, bo mi za to płacą, więc lubienie nie jest już konieczne. Ale jeśli nie będą płacić (bo np. chwilowo nie ma zamówień), to znika przyczyna fotografowania i nie ma już powodu, żeby brać aparat do ręki. A kto nie fotografuje, ten się (fotograficznie) nie rozwija. Dobrze jest więc być fotoamatorem, który fotografuje, bo lubi. I trzeba kultywować w sobie to lubienie, żeby nie stracić motywacji i chęci.

Jak się rozwijać fotograficznie? Per aspera ad astra!

Jeśli dojdziemy do momentu, gdy wszystko jest łatwe, jasne i zawsze wychodzi, to znaczy, że mamy problem. Stanęliśmy w miejscu i robimy tylko to, co umiemy (lepiej lub gorzej), a nie uczymy się nowych rzeczy. Jeśli różne rzeczy nam nie wychodzą, czegoś nie wiemy, nie umiemy – to dobrze! Mamy powód, żeby próbować, dowiadywać się i uczyć. Ważne, żeby problemem były inne rzeczy niż rok temu – przeszkody sprzed roku powinny być już pokonane, teraz czas na nowe wyzwania!

 

Podobało się, chcesz więcej?

Zapisz się na nasz newsletter, żeby dostawać powiadomienia o nowych poradnikach, książkach fotograficznych, warsztatach i fotowyprawach! książka w prezencie Wszystkim fanom Fotezji chcielibyśmy zaoferować fotobooka „Siedem fotografii I”, czyli siedem autorskich fotografii pejzażowych i opis ich powstania, zawierający wskazane (na mapie!) miejsca oraz godziny wykonania zdjęć, a także opisujący decyzje i czynniki wpływające na finalny obraz. Omówione zostały parametry ekspozycji, dobór sprzętu, decyzje kompozycyjne, a także zastosowane techniki edycji komputerowej.

Aby zapisać się na listę mailingową i dostać tę inspirującą książeczkę, kliknij jej okładkę powyżej!

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

komentarz

Tu napisz swój komentarz