Ucz się z nami fotografować

Jak powstaje fotografia – o podejmowaniu decyzji

Jak powstaje fotografia - łuk kopuły i Księżyc

Jak powstaje fotografia? Najpierw jest pomysł. Albo spostrzeżenie. Zauważenie czegoś interesującego. Oko i umysł. Teraz… Nie, jeszcze ręka nie sięga po aparat. Nie ma po co. Nie ma kadru. Trzeba go dopiero wychodzić – przerobić spostrzeżenie i ogólny pomysł na konkretną kompozycję i perspektywę. Trzeba dopiero dokonać zamiany trójwymiarowej sceny w dwuwymiarowy obraz.

Decyzje fotograficzne - jak powstaje fotografia

Jak powstaje zdjęcie Hiroshi Sugimoto

„Gdy już mam wizję, moja praca jest prawie skończona; reszta to tylko problem techniczny”. Sądząc po jego zdjęciach, Hiroshi Sugimoto sam traktuje swoje słowa bardzo poważnie. Gdyby najpierw nie wymyślił, jak mają jego fotografie wyglądać, pewnie nie byłyby tak oryginalne. No bo skąd by wiedział, w którą stronę kombinować? I po czym by poznał, kiedy jego kombinacje dały właściwy efekt?

 



 

Ale nie tylko słynnego awangardowego japońskiego fotografa to dotyczy. Nie wystarczy być w ładnym miejscu i wycelować aparat w stronę czegoś ciekawego, żeby powstało interesujące zdjęcie. Najpierw trzeba wymyślić, jak ono ma wyglądać. Ma być ciemniejsze czy jaśniejsze? Kadr szerszy, czy węższy? Bardziej w prawo czy w lewo? A może dla osiągnięcia właściwego efektu trzeba się z aparatem pochylić? Albo wejść wyżej? Dopóki nie podejmiemy tych decyzji, nie ma co się zabierać za wciskanie spustu migawki. Bo skąd mamy wiedzieć, czy zdjęcie wyszło dobrze, jeśli nie wiadomo, jak właściwie to „dobrze” ma wyglądać?

Kadr najpierw pojawia się w głowie, później na matrycy

Wciskanie spustu migawki to nie jest wcale kluczowy etap fotografowania. Wcześniejsze kręcenie pokrętłami i wciskanie guzików na aparacie też wcale nie jest najważniejsze. To wszystko to tylko skutki tego, co się działo wcześniej. Trzask migawki nie jest wcale momentem powstawania zdjęcia – jest tylko końcem pewnego etapu jego tworzenia, cezurą w procesie, który zaczął się znacznie wcześniej, ale wcale nie został zamknięty wraz z naświetleniem matrycy czy kliszy. Ważne jest to, co działo się wcześniej – o czym pomyślał fotograf, zanim podniósł aparat do oka. Ważny jest także każdy krok, który zrobił, każde zmrużenie oka, przechylenie głowy, zawahanie się, zastanowienie. To wszystko były decyzje, które sprawiły, że zdjęcie wygląda na końcu tak, jak wygląda (plus jeszcze decyzje, które podejmuje się na etapie edycji).

Kadrowanie – eliminacja zbędnego

I jeszcze ważny, a czasochłonny etap – eliminacja śmieci, zarówno dosłownych, jak i metaforycznych, czyli wszystkich zbędnych elementów. Ustalenie, gdzie ma się scena zaczynać, a gdzie kończyć. Co ma być w kadrze, a co koniecznie poza nim. Dopiero teraz wyciągamy aparat, w trakcie włączania go odhaczając następny etap planu: wybór głębi ostrości (przysłona) oraz punktu, na który będziemy ostrzyć.

Sprawdź, czy będzie problem z kontrastem

Zanim popatrzymy przez wizjer – wykonujemy “przełączenie wzroku w tryb światłomierza”, by ocenić rozkład jasności sceny i kontrastów miejscowych. Nie zrobimy tego dokładnie, ale nie musimy – potrzebujemy tylko wiedzieć, czy to się da sfotografować na jeden raz, a także, czy można spodziewać się problemów z niektórymi obszarami. Ustalenie, czy ekspozycja będzie łatwa, czy problemowa – do tego nadal nie potrzebujemy sprzętu.

Jak powstaje fotografia - schody Santorini

Musimy teraz precyzyjnie zrealizować to, co wcześniej wymyśliliśmy: kadr, punkt ostrzenia, głębia ostrości, pomiar światła oraz znacznie od niego ważniejsza interpretacja tego pomiaru. Z ręki czy ze statywu? Trzymać nieruchomo czy panoramować? Doświetlić lampą czy przy świetle zastanym? Decyzje, decyzje, decyzje…

Decyzje, w których aparat nam nie pomoże, choć może nam ułatwić realizację tego, co zechcemy zrobić. W jednym modelu będzie to wymagało szybkiego operowania dwoma przyciskami i jednym pokrętłem, w innym – długiej wędrówki przez menu. Tutaj dopiero sprzęt zaczyna mieć znaczenie. Wciskamy spust migawki i zostaje zarejestrowane to, co sobie upatrzyliśmy. W taki sposób, na jaki pozwoliły nam nasze umiejętności i wrażliwość.

Edycja to część tworzenia fotografii

No i mamy zdjęcie. Choć tak naprawdę mamy dopiero prefabrykat, półprodukt, bo ciąg dalszy to decyzje edycyjne – kiedyś dokonywane w ciemni, dzisiaj przed ekranem komputera. Ale na pstryknięciu rzecz się nie kończy. To samo dotyczy drugiej części fotografowania, czyli obróbki. Rozjaśnić, przyciemnić, dokolorować, czy może wręcz przeciwnie: ograniczyć się do czerni i bieli? Ma być radośnie, mrocznie, miło czy może strasznie? Ma być tajemniczo czy po prostu ładnie? A może tym razem ma być ponuro albo wstrząsająco?

Gdy już jest wizja i decyzje zostały podjęte, reszta to problem techniczny: jak to zrobić, żeby założony efekt osiągnąć. To już kwestia warsztatu, czyli opanowania narzędzi: tak sprzętu (czyli aparatu), jak i oprogramowania. Wbrew pozorom, ta druga część – techniczna – jest łatwiejsza. Gdy czegoś nie wiemy, można doczytać w instrukcji, można kogoś zapytać albo nawet sobie popróbować na chybił-trafił. Ale jeśli nie mamy jasnej koncepcji, co ma z tego na końcu wyjść – to o co właściwie pytać i czego szukać? I po czym poznać, czy dzieło jest już gotowe?

Tworzenie fotografii - decyzje fotograficzne

Jak powstaje fotografia? Z Twoich pomysłów, wyobrażeń i wrażliwości

Więc najpierw trzeba wiedzieć, co się chce pokazać. To bywa najtrudniejsze albo najłatwiejsze. Później – jak to chcemy pokazać: duże czy małe, samotne lub w towarzystwie, w całości lub we fragmencie. Następnie trzeba sprawić, żeby – cytując klasyka – „ten cholerny aparat nie przeszkadzał zrobić takiego zdjęcia, jak chcemy”, czyli pokręcić kółkami i powciskać guziki.

No i wreszcie jest moment wciśnięcia spustu migawki. Ale który moment? Teraz czy za chwilę? Czasem ma to ogromne znaczenie, czasem nie ma żadnego.

W tym wszystkim automatyka aparatu nam niewiele pomoże. Nawet w kręceniu pokrętłami i wciskaniu guziczków nie zastąpi, bo nie zgadnie, czy chcemy z płytką głębią ostrości czy z dużą, z krótką ekspozycją czy długą. O tym i wielu innych rzeczach musimy sami decydować. A jak nam się wydaje, że wcale nie musimy, bo pstrykniemy to, co akurat będzie – to też podejmujemy decyzje: zrzucając je na przypadek. Te wszystkie decyzje i tak zostają podjęte, tylko nie są nasze.

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę książki o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

1 komentarz

kliknij aby napisać komentarz