Fotografia w podróży Ucz się z nami fotografować

Jak fotografować obiektywem szerokokątnym krajobrazy

Lofoty, morze, jak fotografować szerokim kątem

Obiektywy ultraszerokie uchodzą za niezbędne przy fotografii krajobrazowej. Jednak wiele osób ma problem z ich wykorzystaniem. Jak fotografować obiektywem szerokokątnym, aby uniknąć typowych błędów i uzyskać spektakularne zdjęcia?



Magiczna właściwość obiektywu ultraszerokiego

Im bardziej szerokokątny obiektyw, tym trudniej się nauczyć nim efektywnie posługiwać. Warto się jednak postarać, bo fotografie zrobione za pomocą takich obiektywów mogą być naprawdę magiczne. By opanować tę magię, trzeba zrozumieć zarówno potencjał krótkich ogniskowych, jak i pułapki, jakie grożą przy ich użyciu. Ultraszerokie obiektywy mają magiczną właściwość powiększania rzeczy małych. Cecha ta jest ukryta przed początkującymi, którzy uzyskują odwrotny efekt.

Ultraszeroki obiektyw Nikona, jak fotografować obiektywem szerokokokątnym
Ultraszeroki obiektyw Nikona Nikkor AF-S 14-24 mm f/2.8 ED – jego kąt widzenia przy najkrótszej ogniskowej to 114 stopni (fot. materiały prasowe Nikona).

Co to jest obiektyw szerokokątny

Przyjęło się, że obiektyw szerokokątny to taki, który ma pole widzenia większe niż 60 stopni – czyli tyle, ile ma obiektyw o ogniskowej 35 mm na aparacie pełnoklatkowym (albo 23 mm na aparacie z matrycą APS-C lub też 16 mm na aparacie m4/3). 60 stopni to tylko początek – są obiektywy znacznie szersze. Najszersze obecnie dostępne oferują pole widzenia obejmujące 120 stopni i więcej! To np. Canon EF 11-24 mm f/4 L USM, Nikon 14-24 mm f/2.8 G czy Sigma 12-24 mm f/4.5-5.6 DG HSM II dla aparatów pełnoklatkowych, a dla niepełnoklatkowych – Sigma 8-16 mm f/4.5-5.6 DC HSM. I nie wspominam tu obiektywach typu rybie oko, bo ciekawe użycie rybiego oka to zupełnie inna historia.

Obiektyw szerokokątny może być zoomem, czyli mieć zmienną ogniskową (a tym samym zmienne pole widzenia), jak te wymienione wyżej, albo może być stałoogniskowy, czyli mieć stałe pole widzenia, jak np. Canon EF 20 mm f/2.8 USM.

Pierwszy kontakt początkującego to przeważnie tzw. kitowy (czyli dołączony w zestawie z aparatem) zoom 18-55 mm dla aparatu niepełnoklatkowego, gdzie na ogniskowej 18 mm mamy już całkiem szerokie pole widzenia wynoszące ok. 75 stopni.

Największy błąd popełniany przy fotografowaniu obiektywem szerokokątnym

Najczęstszy błąd osób, które pierwszy raz korzystają z obiektywów szerokich i ultraszerokich, polega na tym, że chcą pokazać za dużo.

Hej! Ale czy obiektywy szerokokątne nie służą do tego, aby pokazać jak najwięcej otoczenia?

Otóż dość rzadko zdarza się, aby zdjęcie pokazujące po prostu „jak tam było dookoła” było dobre. Bardzo często natomiast próby zrobienia takich ujęć typu „wszystko, jak okiem sięgnąć i głową pokręcić” dają kompozycje jednocześnie przeładowane i… puste. Wydaje się to sprzeczne, ale obiektywem szerokokątnym da się uzyskać taki paradoks – i nie ma się z czego cieszyć. Obiektyw szerokokątny jak żaden inny daje możliwość robienia nudnych zdjęć, bo wszystko, co istotne i ciekawe jest małe i odległe, za to większość kadru wypełnia banalny pierwszy plan. Rodzi się wówczas przekonanie, że obiektywy szerokie i ultraszerokie dają nieciekawe, puste ujęcia. Tymczasem problem nie w obiektywie, lecz we właściwym jego użyciu…

jak fotografować obiektywem szerokokątnymSkrzynka pocztowa wydaje się być wielka jak góry na horyzoncie – dzięki temu, fotografowana była z bardzo bliska. Takiego efektu nie da się uzyskać inaczej, jak fotografując obiektywem szerokokątnym (ogniskowa 12 mm na aparacie z matrycą APS-C) z bliska.

Im bliżej, tym większe – podstawy perspektywy

Podstawową regułą perspektywy jest to, że im coś jest bardziej odległe, tym wydaje się mniejsze. Gdy jesteśmy bliżej czegoś, to coś sprawia wrażenie większego. Jest to uniwersalna zasada. Jeśli więc stajemy i szerokokątnym obiektywem chcemy pokazać wszystko, co nas otacza, to… robi się pusto na pierwszym planie. Pierwszy plan jest najbliżej, a szerokokątny obiektyw „złapie” wszystko od gruntu tuż przed stopami fotografa aż po horyzont. Teren tuż przed aparatem jest najbliżej, więc będzie wizualnie powiększony i będzie sprawiał wrażenie, że jest go dużo – wręcz bardzo dużo. Jeśli blisko nas nie ma nic interesującego, a wszystko, co chcieliśmy pokazać, to odległe elementy pejzażu czy budowle, to wrażenie będzie dokładnie odwrotne od zamierzonego: wszystko, co ciekawe, wyjdzie na zdjęciu małe i odległe, a większość kadru wypełni wielka pustka pierwszego planu. Czy można z tym coś zrobić?

Można i nie można. Praktycznie nie ma jak fotografować obiektywem szerokokątnym, aby pozbyć się pierwszego planu ani też sprawić, żeby nie „rozłaził” się na pół kadru, chyba że mocno podniesiemy obiektyw do góry (co jednak powoduje inne komplikacje). Można natomiast sprawić, żeby pierwszy plan nie był pusty i nudny. Jak? Znaleźć ciekawy pierwszy plan.

Wydmy, fale na piasku, jak fotografować obiektywem szerokokątnym
Faktura piasku przyciąga wzrok i uzasadnia użycie szerokokątnego obiektywu. Bez tego wyraźnego rytmu dolna część kadru nie byłaby ciekawa. (ogniskowa 17 mm na matrycy APS-C).

Jak fotografować obiektywem szerokokątnym – podstawowa zasada

Interesujący pierwszy plan to warunek konieczny, aby zdjęcie obiektywem ultraszerokim było udane. Czy to będzie rzeźba, kwiat, interesujący układ kolorowych jesiennych liści, ciekawie zerodowana skała – nie jest istotne. Ważne, aby było to coś, na czym widz z ciekawością zaczepi oko, co będzie wystarczająco interesujące, zwracające uwagę lub estetycznie przyjemne, aby stanowić kluczowy element fotografii.

Od szukania mocnego, wyrazistego, interesującego pierwszego planu należy zacząć komponowanie obiektywem szerokokątnym. O ładne tło łatwo i od razu widać, że jest ciekawe. Natomiast aby dobrać interesujący motyw na początek kadru, trzeba się często sporo nachodzić. I fotografowanie obiektywem szerokokątnym należy zacząć od chodzenia i uważnego patrzenia pod nogi.

Wskazane oczywiście, aby ów pierwszoplanowy element wiązał się z pozostałą częścią kadru, uzupełniał ją i nadawał kontekst. Co jest natomiast mało ważne, to rozmiar tego pierwszoplanowego obiektu. Czy jest on dostatecznie duży, czy bardzo mały i wręcz zbyt mały – to nie jest kłopot tylko zadanie do rozwiązania.

Magiczna regulacja wielkości

Jak fotografować szerokim kątemZ pozycji stojącej różową macierzankę ledwo widać. Nie ruszając się z miejsca obniżmy jednak trochę pozycję…

Wyobraźmy sobie, że wędrujemy przez islandzkie pustkowie, gdy zauważamy wśród skał i mchów kępkę różowych kwiatków. W surowym, wulkanicznym krajobrazie taki intensywny kolor od razu zwraca uwagę, jednak kwiatki są bardzo małe. Można oczywiście wziąć obiektyw makro i tym różowym drobiazgiem wypełnić kadr, ale nie o same kwiatki nam chodzi. Chcemy pokazać surowy pejzaż z ciężkim, stalowym niebem ponad nim, ale dodać mu życia przez różowy, kwiatowy akcent na pierwszym planie. Ów akcent jest jednak mały – zbyt drobny i mało widoczny, gdy stoimy wyprostowani z aparatem przy oku – jak na zdjęciu POWYŻEJ.

perspektywa, szeroki kąt…przyklęknięcie powoduje, że macierzanka urosła. Można zejść jeszcze niżej…

Jeśli jednak obniżymy pozycję aparatu i umieścimy go jakieś pół metra nad ziemią (jak na tym zdjęciu), kwiatki znacząco urosną i ładnie wypełnią aż jedną trzecią kadru. W ten sposób kilkukrotnie powiększyliśmy kępę małych różowych kwiatów, a jednocześnie zagospodarowaliśmy sporą część kadru, pustego na wcześniejszym ujęciu.

Nie przesadzać z nadmuchiwaniem

Czy to koniec możliwości powiększania? Jeszcze nie. Można zejść jeszcze niżej, prawie opierając obiektyw o ziemię, jak na zdjęciu po prawej. Kwiatki robią się jeszcze większe, wypełniając prawie połowę kadru. Czy tak jest lepiej? Moim zdaniem – nie. Owszem, pierwszy plan jest mocno wyeksponowany, a dzięki szerokiemu polu widzenia w kadrze nadal jest sporo nieba, ale znikła spora część przestrzeni. W tym przypadku perspektywa zagrała przeciwko nam – aparat jest tak nisko, że bezkres równiny spłaszcza się i prawie znika zaraz za kamieniem po lewej stronie.

Jak fotografować szerokim kątem…a gdy aparat oprzeć niemal na ziemi, kwiatki wypełniają trzecią część kadru! Jednak jednocześnie drugi plan bardzo się spłaszczył. (wszystkie trzy zdjęcia zrobione ogniskową 10 mm na APS-C).

To jest, niestety, ryzyko związane z obniżaniem pozycji aparatu – owszem, zbliżamy się do motywu pierwszoplanowego i powiększamy go, ale jednocześnie spłaszczamy, „zmniejszamy” przestrzeń na dalszych planach. Czasem to jest zaletą – gdy między pierwszym elementem a tłem nie ma nic ciekawego, można śmiało „zniknąć”, skompresować przestrzeń pomiędzy tymi planami lub przynajmniej ją zmniejszyć. Jest to świetne rozwiązanie problemu z nadmiarem pustego, nieciekawego terenu. Warto jednak wiedzieć, że „powiększanie” pierwszoplanowanego motywu jednocześnie zmniejsza przestrzeń za nim, co może być kłopotem, gdy właśnie zależy nam na pokazaniu głębi scenerii.

Nie ma tutaj idealnej recepty na każdą sytuację – trzeba po prostu patrzeć, jak zmieniają się te dwa elementy: głębia się spłaszcza i maleje wraz z powiększaniem pierwszoplanowego elementu, aby znaleźć złoty środek, w którym… ustawimy aparat.

Nie tylko wysokość

Wpływ na wielkość najbliższego elementu ma oczywiście nie tylko wysokość aparatu nad ziemią, ale także bliskość w poziomie. Można więc „powiększać” nie tylko obniżając aparat, ale też przysuwając go bliżej do pierwszoplanowego obiektu. Oczywiście przysuwając, trzeba będzie też pochylić obiektyw w dół, żeby pierwszy plan nam się nie przesunął poza dolną część kadru. Jednak pochylenie obiektywu nieuchronnie spowoduje klasyczny, „wachlarzowy” zbieg (czy rozbieg raczej) perspektywy u góry kadru. Jeśli fotografujemy otwarty pejzaż lub scenerię górską, ta deformacja przestrzeni albo będzie niezauważalna, albo nawet może zostać wykorzystana twórczo. Owo pochylanie obiektywu będzie co najmniej problematyczne, gdy w kadrze mamy budynki, a nawet tylko drzewa. Na prostowanie w obróbce lepiej się nie nastawiać – żeby było z czego dokładać brakujące po wyprostowaniu brzegi, trzeba kadrować szerzej niż to potrzebne dla kompozycji, a przecież już używamy obiektywu ultraszerokiego…

Z kolei bez pochylania obiektywu trzeba uważać z przybliżaniem się, żeby nie „przykleić” pierwszoplanowego motywu do brzegu kadru. Nasz mocny bliski obiekt musi mieć trochę „oddechu”, żeby stał się naprawdę ważny, a nie sprawiał wrażenia, że przypadkowo znalazł się w kadrze.

Trzy plany – gra z perspektywą

Fairy Pools, strumień wśród skał, Jak fotografować obiektywem szerokokątnym, poradnik fotograficznySzerokokątny obiektyw (ogniskowa 10 mm na APS-C) pozwolił umieścić na pierwszym planie niewielkie, wypełnione wodą zagłębienie w skale, a jednocześnie zmieścić w kadrze także kaskadę i odległe góry.

Fotografia szkockiego strumienia na wyspie Skye składa się z trzech elementów, które na zdjęciu mają tę samą wielkość, podczas gdy w rzeczywistości diametralnie różniły się rozmiarem. Kałuża na pierwszym planie mierzyła jakieś pół metra długości, strumień tuż za nią miał ze 3-4 metry szerokości, a skaliste szczyty w górnej części kadru miały słuszny rozmiar poważnych i groźnie wyglądających gór.

Na fotografii jednak te trzy plany mają tę samą wielkość – każdy z nich zajmuje mniej więcej trzecią część kadru. Dzieje się tak, ponieważ najmniejszy element (kałuża z kamykami na dnie) był najbliżej obiektywu, a największy (skalne szczyty) – najdalej.

Aparat z obiektywem ustawionym na ogniskową 10 mm (matryca APS-C, czyli odpowiednik 16 mm w aparacie pełnoklatkowym) był ustawiony nisko, niespełna metr nad gruntem. Starannie dobrałem wysokość, dystans i pozycję aparatu tak, aby ułożyć kałużę lekkim skosem w kadrze i zmieścić ją w całości. Ultraszeroki obiektyw sprawił, że pozostałe elementy kompozycji – strumień i zamglone góry – wskoczyły na swoje miejsce w kompozycji, wypełniając pozostałe dwie trzecie kadru.

Uwaga na głębię ostrości!

Obiegowa mądrość głosi, że obiektywy szerokokątne cechuje duża głębia ostrości. Niestety, nie jest to mądrość dostatecznie prawdziwa, o czym łatwo się przekonać, gdy powiększamy sobie niewielki motyw pierwszoplanowy. Im bardziej ten motyw powiększamy, tym głębia ostrości robi się mniejsza, nawet gdy korzystamy z ultraszerokiego obiektywu. Oczywiście zbyt płytka głębia ostrości to nie to samo, co rozmycie dalszego planu – to ostatnie nam nie grozi (ani też nie da się uzyskać celowo, gdybyśmy chcieli), natomiast wyzwaniem będzie kiepska ostrość dalej położonych obiektów. Nawet mocno przymykając przysłonę, trzeba się liczyć z problematyczną ostrością dalszych planów, a punkt ustawienia ostrości jest bardzo istotny. I lepiej nie wierzyć przesadnie w odległość hiperfokalną, a np. zapoznać się z techniką składania ostrości (focus stacking).

Przy fotografowaniu obiektywem szerokokątnym z filtrem polaryzacyjnym problemem może być nierówna polaryzacja nieba, które przy z jednej strony kadru będzie miało inną jasność niż z drugiej. Jest to jednak problem do rozwiązania w obróbce.



Przestrzenna łamigłówka

Czynników, które trzeba brać pod uwagę, jest kilka i są one wzajemnie powiązane. Nie wystarczy więc trzymanie się prostej zasady: „jak najbliżej i jak najbardziej powiększać”, ale trzeba też zwracać uwagę, co dzieje się z przestrzenią za pierwszoplanowym elementem, zwracać uwagę na brzegi kadru i balansować kompozycję. Jak przy wszystkich zabawach perspektywą – i jak przy każdym tworzeniu kompozycji – mamy tutaj układankę z wielu klocków, którą ułożyć można na wiele różnych sposobów, ale niekiedy nijak nie dają się ułożyć w taki sposób, jaki sobie wymyśliliśmy.

Komponowanie obiektywami ultraszerokimi wymaga czasu i nauki. Najważniejsze i najtrudniejsze jest dostrzeganie potencjału sceny na użycie takiego obiektywu bez… sięgania po aparat. Nie chodzi przecież o to, żeby cały czas biegać z aparatem przy oku i sprawdzać wszelkie możliwe miejsca, ale o to, aby gołym okiem dostrzegać potencjalnie obiecujące kompozycje. Osiągnięcie tego wymaga po prostu ćwiczeń – zarówno prób z obiektywem, jak i krytycznego analizowania wykonanych zdjęć pod kątem tego, czy udało się uzyskać zamierzony efekt i czy obraz jest zgodny z naszym wcześniejszym wyobrażeniem.

Praia da Ursa, plaża w złotym świetle, jak fotografować szerokim kątem
Praia da Ursa w Portugalii w złotym świetle popołudnia. Ogniskowa 17 mm pozwoliła zmieścić w kadrze zarówno pięknie oświetlone kamienie, jak i groźne skały w tle.

Jak fotografować obiektywem szerokokątnym pejzaże – podsumowanie

Udane pejzażowe zdjęcia obiektywem szerokokątnym wymagają wykonania kilku kroków:

1. Znajdź dynamiczne, dramatyczne tło: górskie szczyty, spektakularnie podświetlone chmury, ciągnące się po horyzont wydmy itp.

2. Poszukaj mocnego, ciekawego motywu na pierwszy plan – kolorowego kwiatu, interesująco spękanych skał, rytmu fal piasku itd.

3. Znajdź miejsce, z którego mocny pierwszy plan i dynamiczne tło będą w jednej linii, a jednocześnie nie będzie tam zbędnych „śmieci”.

4. Przybliżając i zniżając aparat (lub też go oddalając albo podnosząc) powiększ pierwszoplanowy motyw tak, aby stał się ważnym i wyraźnym elementem kompozycji. Zwróć uwagę na spłaszczenie przestrzeni między pierwszym planem a tłem – czasem takie spłaszczenie jest wskazane, ale bywa, że trzeba go unikać przez podniesienie aparatu.

5. Ustaw w tym miejscu i na tej wysokości statyw, zamontuj na nim aparat, dobierz parametry ekspozycji, wybierz punkt ustawienia ostrości, włącz samowyzwalacz (lub użyj wężyka), wyzwól migawkę.

6. Wróć do domu, oceń efekt. Jeśli Ci się podoba – wydrukuj i powieś na ścianie. Jeśli się nie podoba – wróć do punktu 1.

 

Podobało się, chcesz więcej?

Zapisz się na nasz newsletter, żeby dostawać powiadomienia o nowych poradnikach, książkach fotograficznych, warsztatach i fotowyprawach! książka w prezencie Wszystkim fanom Fotezji chcielibyśmy zaoferować fotobooka „Siedem fotografii I”, czyli siedem autorskich fotografii pejzażowych i opis ich powstania, zawierający wskazane (na mapie!) miejsca oraz godziny wykonania zdjęć, a także opisujący decyzje i czynniki wpływające na finalny obraz. Omówione zostały parametry ekspozycji, dobór sprzętu, decyzje kompozycyjne, a także zastosowane techniki edycji komputerowej.

Aby zapisać się na listę mailingową i dostać tę inspirującą książeczkę, kliknij jej okładkę powyżej!

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

Dodaj komentarz

Tu napisz swój komentarz