Sprzęt fotograficzny

Jaki filtr połówkowy szary wybrać

Filtr połówkowy szary w krajobrazie

Filtr połówkowy szary to taka szybka do nakładania na obiektyw. Z jednej strony przezroczysta, z drugiej przyciemniona. Tę przyciemnioną stronę umieszczamy tak, żeby zasłaniała jaśniejszą część kadru – najczęściej jest to niebo. Niby proste. Ale gdy zaczniemy się orientować w ofercie rynkowej takich filtrów, okaże się szybko, że jest ich wiele rodzajów. Jaki filtr połówkowy szary wybrać? No i jeszcze trzeba pamiętać, że filtr połówkowy szary to nie to samo co pełny filtr szary.
Filtry połówkowe dzielą się według dwóch kryteriów: mocy i rodzaju przejścia.


Podział pierwszy: miękkie, twarde i odwrotne

Jeśli pół szybki jest szare, pół przezroczyste, a obszar przejściowy pomiędzy tymi połówkami jest wyraźnie zarysowany i zajmuje około centymetra, to mamy do czynienia z filtrem połówkowym o przejściu twardym. Jeśli obszar przejściowy jest bardzo szeroki, zajmujący nawet połowę ciemniejszej części, czyli przyciemnianie odbywa się stopniowo i delikatnie – to jest to filtr o przejściu miękkim. Filtry twarde sprawdzają się w takich kadrach, gdzie jasne i ciemne obszary są ostro rozgraniczone linią prostą – np. horyzont nad morzem. Filtry miękkie są lepsze tam, gdzie horyzont nie jest linią prostą, czyli gdy przejście między niebem a ziemią wyznaczają np. oddalające się wzgórza. Filtr połówkowy szary o miękkim przejściu jest generalnie łatwiejszy w użyciu, bo bardziej wybacza niedokładność nałożenia – po prostu przy miękkim przejściu nie widać dobrze, gdzie ono tak naprawdę przebiega, więc sporo błędów można ukryć. Są jeszcze filtry odwrotne, z angielska nazywane reverse.

rodzaje filtrów połówkowych
Od lewej: filtr połówkowy o twardym przejściu, o miękkim przejściu oraz filtr odwrotny

Co to za dziwo: filtr połówkowy szary odwrotny?

W nich mamy dwa przejścia: najpierw przezroczysta część w połowie filtra dość twardo przechodzi w najciemniejszy obszar, by stopniowo się rozjaśniać ku górze. Po co takie dziwne filtry połówkowe szare? Na wschody i zachody słońca nad płaskim horyzontem. Gdy słońce jest bardzo nisko nad horyzontem, najjaśniejszy obszar znajduje się właśnie tam: bardzo nisko nad horyzontem (nie żeby to było dziwne). Tam właśnie należy umieścić najciemniejszą część filtra. Stopniowo rozjaśniając się ku górze, filtr taki nie będzie nadmiernie przyciemniał górnej części nieba, która przecież w tych warunkach przyciemniania nie wymaga.

Krajobraz z filtrem połówkowym szarym odwrotnym
Tu był użyty filtr połówkowy szary odwrotny (reverse): największe przyciemnienie nastąpiło w okolicy horyzontu, dzięki czemu blask słońca nie jest białą plamą. Jednocześnie niebo na górze zachowało ładne, intensywne i zróżnicowane kolory.

Niech moc będzie z filtrem! Ale nie za dużo.

Drugi podział filtrów połówkowych szarych, niezależny od tego pierwszego, to kwestia ich mocy. Tutaj nie ma żadnych wielkich kombinacji: po prostu przyciemnienie może być mocniejsze lub słabsze. Najsłabsze filtry połówkowe mają moc 0,3 EV, najmocniejsze do 3 EV. Jedna trzecia EV to bardzo mało – na zdjęciu taka zmiana będzie bardzo delikatna, ledwo zauważalna. Najczęściej też, jeśli filtr 0,3 EV wystarczy by zrównoważyć jasność nieba, to oznacza to, że równie dobrze można darować sobie „szybkę” w plenerze, a później przyciemnić lekko niebo w postprodukcji. Pod tym linkiem można przeczytać więcej o tym, czego można użyć zamiast filtra połówkowego szarego. 3 EV to z kolei bardzo duża różnica jasności – może się zdarzyć, że tyle właśnie będzie potrzebne, ale musimy się też liczyć z częstymi sytuacjami, gdy taki filtr będzie zbyt mocny. Po czym to poznać? Jeśli niebo staje się ciemniejsze od ziemi, filtr połówkowy szary był zdecydowanie za mocny. Jeśli niebo i ziemia mają tę samą jasność, filtr jest tylko trochę za mocny.

Krajobraz ze zbyt mocnym filtrem połówkowym
Ten sam krajobraz, ale tu został użyty miękki filtr połówkowy szary. Okolice horyzontu są przyciemnione prawie tak samo jak na poprzednim zdjęciu (filtr był nasunięty nisko), ale góra zdjęcia stała się niemal czarna, tracąc piękny błękit. Mamy tu dwa błędy na jednym zdjęciu: ten filtr połówkowy był też zbyt mocny. Jego moc pozwoliła nie prześwietlić nieba tuż nad horyzontem, ale sprawiła też, że reszta nieba jest lekko ciemniejsza od wody.

Sumowanie filtrów połówkowych

Jak można wywnioskować z powyższych rozważań, jeśli już zamierzamy używać filtrów połówkowych, to jeden zapewne nie wystarczy na wszystkie okazje. Najmocniejszy przyda się rzadko, najsłabszy również, a najpraktyczniejsze będą takie przyciemniające o 1-2 EV. I tu dobra wiadomość: filtry połówkowe można sumować, czyli stosować więcej niż jeden naraz. Jeśli więc będziemy mieć filtry o mocy np. 1 i 2 EV, to stosując je razem, osiągniemy 3 EV przyciemnienia. Można też łączyć filtry o różnych rodzajach przejścia, nawet niekoniecznie nakładając je równo, ale pamiętając jednak, żeby ich sumaryczny efekt sprawdzać „wzrokowo”, po prostu patrząc przez taką warstwową szybkę. Więcej na ten temat w artykule o używaniu filtrów połówkowych szarych. I jeszcze jedna uwaga na temat zakupu filtrów połówkowych: jak można zauważyć w tym artykule, filtry połówkowe są prostokątne, ewentualnie ze ściętymi rogami. W sprzedaży istnieją również filtry połówkowe okrągłe, nakręcane na obiektyw. Należy ich zdecydowanie unikać. Mają one podział jasne/ciemne zawsze równo pośrodku kadru i nie da się go przesunąć ani w górę, ani w dół. A przecież horyzont wcale nie zawsze mamy w połowie kadru!

Filtry połówkowe, nie do końca szare

Filtry połówkowe powinny być szare, czyli neutralne: w założeniu mają nie zmieniać kolorystyki zdjęcia. Niestety, w praktyce bywa z tym różnie. Filtry naprawdę neutralnie szare spotyka się stosunkowo rzadko, i niestety, są to zwykle te droższe. Jeśli jeszcze zabarwienie jest niewielkie, to pół biedy, ale cóż – im większa moc filtra, tym bardziej widoczny zafarb. Filtry tanich firm, jak np. Cokin, miewają zabarwienie zupełnie losowe: można trafić na filtr różowy, zielony, niebieski, brązowy, a wszystkie z tej samej firmy! Gdy połączymy dwa takie losowo podbarwione filtry, końcowy kolor nieba będzie trudny do odgadnięcia. Bardzo konsekwentne są za to filtry Singh-Ray: wprawdzie też nie są neutralnie szare, ale przynajmniej wszystkie są mniej więcej równo, delikatnie niebieskawe. Co akurat w przypadku nakładania ich na niebo całkiem dobrze się sprawdza.

zabarwienie filtrów połówkowych szarych
Porównanie barwy dwóch filtrów połówkowych szarych. Lewy jest niemal neutralny, o minimalnym zielononiebieskim zabarwieniu, prawy za to wyraźnie rudy (choć tu jeszcze nie jest tragicznie, zdarzają się znacznie gorsze). Oba zostały sfotografowane w jednym kadrze, żeby wykluczyć różnice wynikające z balansu bieli.

Jak sprawdzić barwę filtra szarego?

Producenci oczywiście zawsze deklarują ogólną szarość swoich filtrów. Nie spotkałam się z podawaniem przez nich odchyłu kolorystycznego w jakichś porównywalnych jednostkach. Niemniej jednak, wiadomo, że takie odchylenia istnieją. Jak to sprawdzić? Zdalnie to raczej nie jest możliwe, po zdjęciach w sklepie internetowym trudno coś konkretnego wywnioskować. Jeśli jednak już mamy taki filtr w ręku, pamiętajmy, że jest to proste urządzenie optyczne, więc jego jakość można sprawdzić… patrząc. Wystarczy położyć filtr na białej kartce i obejrzeć go, najlepiej w naturalnym świetle dziennym albo w oświetleniu referencyjnym, jeśli mamy do takiego dostęp. Będzie widać, czy kartka pod szarą częścią filtra zmieniła kolor czy nie. Jeśli problemu nie zauważamy, to możemy przyjąć, że go nie ma.

Ewa Prus

W fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji. Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

napisz komentarz

kliknij aby napisać komentarz