Edycja zdjęć

Co zamiast filtra połówkowego szarego?

Edycja zamiast filtra połówkowego szarego

Na problemy ze zbyt jasnym niebem na zdjęciach często używa się filtrów połówkowych szarych. Ale co robić, jeśli niebo jest zbyt jasne, a nie dysponujemy odpowiednim filtrem albo co gorsza, filtry połówkowe odpowiednie dla tej sceny – na przykład takie z wycięciami w kształcie fantazyjnych praskich wież – nie istnieją? Co można zastosować zamiast filtra połówkowego szarego?



Wirtualny filtr połówkowy, niekoniecznie szary

W zdumiewająco wielu przypadkach po bardziej wnikliwej analizie kadru może się okazać, że wcale nie potrzebujemy szybki na obiektyw. Jeśli dobrze naświetlimy zdjęcie – tak, żeby nie prześwietlić nieba, ale nie przyciemniać kadru bardziej niż to konieczne – to w postprodukcji wystarczy lekko rozjaśnić pierwszy plan, a na niebo nałożyć wirtualny filtr połówkowy. Fizyczny filtr połówkowy szary jest potrzebny rzadziej niż się wydaje!

Edycja zamiast filtra połówkowego szarego
To zdjęcie powstało po edycji ujęcia zamieszczonego poniżej. Jednego RAW-a!

Są wypalenia? Jeśli nie, to nie ma problemu

Aby stwierdzić, czy na niebie są zarejestrowane detale czy nie, trzeba zajrzeć na histogram, nie na zdjęcie. Najlepiej zrobić to od razu w plenerze i w razie czego poprawić ekspozycję na miejscu. Jeśli histogram opiera się o prawą krawędź wykresu – mamy na zdjęciu białe miejsca. Jeśli nie – nie są białe, nawet jeśli się takie wydają na wyświetlaczu. Naświetlamy oczywiście tak, żeby wypaleń nie było, ale żeby histogram był w miarę blisko prawej (jasnej) strony.

Krajobraz bez filtra połówkowego szarego
Na wyświetlaczu aparatu niebo wydawało się prześwietlone…
Histogram
… ale histogram pokazuje, że wcale nie jest.

Ale uwaga: histogram pokazuje wykres dla pliku JPG, nawet jeśli zdjęcia zapisujemy tylko w RAW-ach! To oznacza, że jeśli mamy w aparacie ustawiony np. styl kontrastowy, to wprawdzie nie wpływa on na plik RAW, ale wpływa na wyświetlany histogram, pokazując kontrast większy niż jest naprawdę. Widząc histogram opierający się o krawędź z prawej czy lewej strony, walczymy wtedy z prześwietleniami, których tak naprawdę w pliku RAW nie ma. Żeby nie tracić czasu i energii na walkę z nieistniejącymi problemami ekspozycji, warto sobie ustawić w aparacie jakiś neutralny styl JPEG-ów. Nawet jeśli samych JPEG-ów nie używamy.

Jak sobie zrobić wirtualny filtr połówkowy?

Mamy więc RAW-a (przy kontrastowych scenach lepiej go mieć, więc zakładam że mamy) z nieprześwietlonym niebem. Co dalej? Przyzwoite wywoływarki mają możliwość edycji fragmentów zdjęcia. Ma ją Camera Raw, Lightroom, Capture One, kilka innych również. Wykorzystanie tej funkcji jest dość proste: naciągamy na zdjęcie gradient, zaznaczając w ten sposób wybrany fragment, a potem możemy ten zaznaczony fragment – czyli np. niebo – edytować. Można je po prostu przyciemnić, i wtedy mamy rzeczywiście symulację filtra połówkowego szarego; z tą różnicą, że jego moc jest regulowana od ułamka do kilku EV, jego twardość możemy bardzo precyzyjnie dopasować do kadru, a rezultat oceniamy na dużym ekranie. Filtrów szklanych musielibyśmy w tym celu nosić ze sobą całą baterię… a wybór tego najlepszego dla danej sceny nie byłby prosty.

Krajobraz bez filtra połówkowego szarego
Tu został użyty wirtualny filtr połówkowy, lekko przyciemniający… lewą stronę.

Regulacja ekspozycji to dopiero początek

Zwykłe przyciemnienie to rzeczywiście coś, czym można zastąpić prawdziwy filtr połówkowy szary. Ale to bynajmniej nie wszystko! W niektórych programach (Capture One na przykład) mamy do dyspozycji wszystkie narzędzia edycyjne, u Adobe mamy tylko wybrane, ale i tak trochę ich jest. Zamiast przyciemniać, możemy na przykład zwiększyć kontrast. Możemy i przyciemnić, i zwiększyć kontrast. Albo użyć którejś z kilku funkcji zwiększania kontrastu lokalnego: Clarity czy Dehaze (Przejrzystość, Usuwanie zamglenia). Zmodyfikować kolor. Albo nawet użyć kilku funkcji naraz! I kilku filtrów… co w wersji wirtualnej szczęśliwie nie oznacza nakładania wielu szybek, przez które światło musiałoby przechodzić, powodując degradację jakości obrazu. Ba! Można nawet, posiłkując się suwaczkami Bieli i Świateł (Whites, Highlights) zamiast Ekspozycji, ograniczyć zmiany do samego nieba (najjaśniejszego obszaru), zgrabnie omijając przyciemnianie wież. Spróbuj to zrobić z prawdziwym filtrem!

Filtr wirtualny zamiast filtra polowkowego szarego
Adobe Camera Raw. Wirtualny filtr pozwolił przyciemnić niebo oraz poprawić jego wyrazistość suwakiem Usuwania zamglenia. Sprawdza się nawet w górach!

A co, jeśli wypalenia jednak są?

Gdy nijak nie da się tak naświetlić zdjęcia, żeby niebo się nie wypalało, a jednocześnie dół nie był przesadnie ciemny, to znaczy że mamy do czynienia z naprawdę wysokim kontrastem. Wtedy pozostaje nam jeszcze do dyspozycji technika HDR. Jeśli aparat ma funkcję o takiej nazwie, to absolutnie jej nie stosujemy! Zamiast tego włączamy bracketing (w różnych aparatach znajdziemy tę funkcję w różnych miejscach, więc jeśli nie wiesz gdzie szukać bracketingu, zapraszam do lektury instrukcji), szybki tryb seryjny i robimy kilka różnie naświetlonych zdjęć. Ile ich powinno być i dlaczego właśnie tyle – o tym w artykule o HDR-ach. Szybki tryb seryjny jest potrzebny po to, żeby obiekty ruchome – jak na przykład chmury – nie zdążyły się między naświetleniami przesunąć. Później otrzymane zdjęcia wkładamy do programu składającego HDR – ja osobiście korzystam z SNS-HDR – i patrzymy, co się uda uzyskać. A jeśli się dobrze postaramy, to zwykle udaje się uzyskać naturalnie wyglądające zdjęcie, na którym nie ma ani przepaleń, ani zaczernień, i na którym niebo ma ładnie wyciągnięte detale chmur.

Ewa Prus

W fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji. Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

napisz komentarz

kliknij aby napisać komentarz