Na dobry początek Sprzęt fotograficzny Ucz się z nami fotografować

Magiczna szybka, czyli jak działa filtr polaryzacyjny

filtr polaryzacyjny

Zajmuje w bagażu tyle miejsca co chudy portfel, a nadaje zdjęciom wspaniałe bogactwo tonów i kolorów. Warto zabierać ze sobą w plener małą, magiczną szybkę: filtr polaryzacyjny. Warto też wiedzieć jak działa filtr polaryzacyjny i czego można się po nim spodziewać.

jak działa filtr polaryzacyjny
Filtr polaryzacyjny składa się z dwóch pierścieni, które można obracać względem siebie.

Gdy pewnego lata w Gruzji, pod wieczór pakowaliśmy się do samochodu, żeby spędzić zachód słońca na punkcie widokowym, miejscowi patrzyli na nas z politowaniem: „Po co wy tam jedziecie? Tego szczytu i tak nigdy nie widać!”



Przyzwyczajeni, że fotografów wszyscy traktują jak błędnych dziwaków, nie zrażaliśmy się – jeśli chmury nadal będą zasłaniać szczyt Uszby, to przynajmniej sfotografujemy piękny górski strumień. Trzeba korzystać z tego, co się nadarzy.

Cierpliwość jest cnotą, a filtr polaryzacyjny rzeźbi kamienie

Dobrych zdjęć nie robi się szybko – nawet w podróży. Trzeba się zatrzymać, rozejrzeć, odetchnąć powietrzem tego miejsca, nasiąknąć widokiem. Dlatego na stanowisku byliśmy sporo przed zachodem słońca, żeby jeszcze zdążyć złapać góry oświetlone jego ostatnimi promieniami. Oczywiście, jeśli chmury raczą je odsłonić.

Gdy przyjechaliśmy na punkt widokowy nad strumieniem, góry faktycznie nie było widać. Ha, mówi się trudno, rozstawia statyw i fotografuje kamienie w wodzie. Zawsze to coś. A gdzie jest woda, musi być i „polar”. Jak działa filtr polaryzacyjny? Odcina część światła wpadającego w obiektyw, i dlatego wydłuża nieco czas naświetlania, ale to tylko skutek uboczny. Istotniejsze jest to, że razem z częścią światła odcina odblaski, które bez filtra by powstały. Przy czym usuwa nie wszystkie odblaski jak leci, a tylko padające pod pewnym kątem – jakim, to zależy od przekręcenia pierścienia na filtrze. Poniżej animacja z dwóch zdjęć: oba wykonano z filtrem polaryzacyjnym, ale różnie obróconym. Zwróćcie uwagę na bliki na kamieniu, ale również na zmiany strumienia wody. To wciąż ta sama rzeczka, woda płynie w niej tak samo przez cały czas, ale obrót „polara” zmienił akcenty w jej przebiegu. Po prostu inne fragmenty wody się błyszczą, więc kształt fal wydaje się odmienny.

długi czas naświetlania

Filtr polaryzacyjny, góra, niebo i chmury

Dzięki temu, że się zatrzymaliśmy na dłużej zamiast od razu zrejterować na kolację, byliśmy na miejscu, gdy pół godziny później góra się odsłoniła. Też chciała obejrzeć dziwaków? Skierowaliśmy więc obiektywy wyżej, by zrobić zdjęcie kaukaskiego Matterhornu w rozwianym welonie chmur. I w tym momencie znowu przydała się magiczna szybka, czyli filtr polaryzacyjny. Nakręcony na obiektyw, wspaniale poprawił wygląd zdjęcia.

Uszba i filtr polaryzacyjny

Porównajmy obie fotografie Uszby: dzieli je raptem 11 sekund (czas na nakręcenie filtra), a wrażenie jest zupełnie inne. Najbardziej rzuca się w oczy głębszy błękit nieba na zdjęciu po prawej, ale nie on jest najważniejszy. Doniebieszczenie nieba to żadna sztuka, nawet komórki to domyślnie robią. Istotniejsza jest natomiast zmiana wyglądu chmur, a to już coś, czego żaden aparat sam nie zrobi. W wersji bez filtra chmury są szare i dość płaskie; ciemniejsze od nieba, ale w sumie nijakie. Nie zachwycają same w sobie, a raczej przeszkadzają oglądać kształt Uszby. Tylko ich fragment oświetlony bezpośrednio słońcem jakoś wygląda, ale jemu też brakuje głębi.

Natomiast chmury w wersji z filtrem są jasne, lekkie i przestrzenne, a to dzięki temu, że widać na nich znacznie więcej odcieni. Widać wręcz, jak się rozwiewają, staczając się mgiełką ze szczytu. Wystarczy nakręcić filtr na obiektyw, by fotografie nabrały głębi, a góra – majestatu.

Jak działa filtr polaryzacyjny na ziemi

Istnieje jeszcze jedna zaleta filtra polaryzacyjnego, ale widać ją dopiero, gdy przestaniemy podziwiać skłębione obłoki: poprawia wygląd skał i, ogólnie, ziemi. Gdy się bliżej przyjrzeć, na zdjęciu z filtrem ziemia ma ładniejsze, cieplejsze odcienie i lepiej widać detale skał. Również śnieg na szczycie wygląda, jakby był lepiej oświetlony – a światło się przecież w ciągu tych jedenastu sekund nie zmieniło. Filtr polaryzacyjny robi to wszystko przez zwiększenie kontrastu miejscowego, jednocześnie obniżając kontrast ogólny, co chroni najjaśniejsze obszary przed wypaleniem do białej plamy.

Działanie filtra polaryzacyjnego

Działanie filtra polaryzacyjnego

Powyżej dwa zdjęcia lasu nad wodą, zrobione bezpośrednio jedno po drugim, przy tym samym świetle i balansie bieli. Górne bez filtra polaryzacyjnego, dolne z nim. Warto zwrócić uwagę na kolory lasu i wody, ale również na różnicę rysowania detali: dolne zdjęcie jest cieplejsze, ma większe zróżnicowanie kolorystyczne i lepiej widoczne szczegóły drzew. Oba zdjęcia prosto z aparatu, tylko zmniejszone.

Polara noś nie tylko w plenerze!

„Nie fotografuję krajobrazów, to co mnie obchodzi jak działa filtr polaryzacyjny…” mógłby powiedzieć miłośnik studyjnych portretów, zdjęć produktowych czy pięknie cyzelowanej martwej natury. I… zrobiłby duży błąd! Możliwość polaryzacji światła to narzędzie, które bywa użyteczne także sesjach w studio z użyciem lamp błyskowych. Zobaczcie zresztą tę parę zdjęć produktowych, wykonanych z użyciem płyty plexi i dwóch lamp studyjnych.

jak działa filtr polaryzacyjny, filtr polaryzacyjny w studio, poradnik
bez filtra polaryzacyjnego

Na pierwszym zdjęciu, wykonanym z użyciem dwóch dużych softboksów, ale bez filtra polaryzacyjnego, okładka pudełka jest blada i brakuje jej kontrastu. Może zmienić ustawienie lub pozycję lamp? Nie trzeba, wystarczy nakręcić na obiektyw filtr polaryzacyjny (i podnieść ISO o 1 EV dla skompensowania straty światła).

jak działa filtr polaryzacyjny, polar a fotografia studyjna, filtr polaryzacyjny i lampa błyskowa, poradnik
z filtrem polaryzacyjnym

No i proszę bardzo – okładka ma mocne, głębokie barwy i przestała się świecić. Pozycja i moc lamp studyjnych nie uległa zmianie, parametry aparatu również (za wyjątkiem podniesienia czułości ze 100 na 200 ISO). Wystarczy zastanowić się jak działa filtr polaryzacyjny i jak go użyć w danej sytuacji, a roboty przy obróbce zdjęć robi się mniej. 🙂

Jak używać filtra polaryzacyjnego? Kręcić i patrzeć.

Filtr polaryzacyjny wymaga uwagi, bo nie działa zawsze tak samo. Efekt jest najsilniejszy, gdy skierujemy obiektyw pod kątem 90 stopni do słońca. Tutaj słońce było z lewej, lekko z tyłu, „na godzinie ósmej”, więc mamy efekt polaryzacji prawie maksymalny. Gdy skierujemy aparat bezpośrednio pod słońce albo dokładnie naprzeciw niego („na szóstą” albo „na dwunastą”), filtr polaryzacyjny nie zadziała wcale.

Dodatkowo istotna jest pozycja samego filtra. Składa się on z dwóch połączonych pierścieni: jeden nakręca się na obiektyw, a drugi można swobodnie obracać. Patrząc przez wizjer i kręcąc luźnym pierścieniem filtra zobaczymy, jak zmienia się obraz widziany przez obiektyw: od „właściwie to nic się nie dzieje” po „łał, jakie kolory”. Przed zrobieniem zdjęcia trzeba więc filtrem pokręcić, żeby ustalić jego najlepszą pozycję. Jeśli nie mamy w kadrze obiektów, na których polaryzacja jest widoczna w sposób oczywisty, takich jak niebo z chmurami czy woda, patrzymy na rośliny i kamienie. Gdy kadr nabiera ciepłych barw, polaryzacja jest dobrze ustawiona.

Filtr polaryzacyjny a obiektywy szerokokątne

jak działa filtr polaryzacyjny
Nierówna polaryzacja: niebo po lewej jest wyraźnie jaśniejsze niż po prawej

Jak już pisałam wyżej, wyjaśniając jak działa filtr polaryzacyjny, jego wpływ na zdjęcie jest najsilniejszy, gdy słońce jest względem niego pod kątem 90 stopni. Gdy natomiast mamy słońce w osi obiektywu (pod słońce lub ze słońcem za plecami) – praktycznie nie widać jego wpływu na zdjęcie. To rodzi problemy przy obiektywach szerokokątnych, a zwłaszcza przy użyciu obiektywów ultraszerokokątnych w fotografii pejzażowej. Takie obiektywy rejestrują na tyle szeroko, że w fotografowanej scenie będziemy mieli obszary leżące względem fotografa w osi zbliżonej do 90 stopni względem słońca, jak i takie, gdzie ten kąt jest wyraźnie mniejszy lub większy. Powoduje to nierówną polaryzację, widoczną zwłaszcza na bezchmurnym niebie. Objawia się ona tym, że część nieba jest mocno spolaryzowana (ciemnoniebieska lub wręcz granatowa), a część – blada. Nie jest ani wada obiektywu, ani usterka polara – takie zjawisko wynika po prostu z tego, jak działa filtr polaryzacyjny. Można sobie z tym problemem poradzić albo nie polaryzując maksymalnie nieba, gdy używamy obiektywu ultraszerokiego, albo korygując tę nierównomierność na etapie komputerowej edycji.

To samo zdjęcie co wyżej, skorygowane w postprodukcji

 

Filtr polaryzacyjny a bezlusterkowce

Użytkownicy lustrzanek z wizjerem optycznym zwykle nie mają problemu z oceną, kiedy kadr jest cieplejszy albo ma lepszy kontrast, ale w przypadku bezlusterkowców, czyli aparatów z wizjerem elektronicznym, zadanie to bywa trudne. Wizjery elektroniczne mają (póki co) zbyt małą dokładność kolorystyczną i zbyt dużą bezwładność, aby wyraźnie było widać efekt działania polaryzacji. Jeśli kręcimy, kręcimy, i wciąż nie wiemy czy jest dobrze, to jest na to rada prosta, choć dość uciążliwa w zastosowaniu: trzeba odkręcić filtr z obiektywu i ustawić go poprawnie, kręcąc nim po prostu przed własnym, gołym okiem. Gdy już stwierdzimy, jaka jest optymalna pozycja filtra, zapamiętujemy ją, posiłkując się pozycją napisów na pierścieniu, po czym przykręcamy z powrotem na obiektyw, zachowując tę samą pozycję pierścienia. Trochę to trwa, ale działa.

Działanie filtra polaryzacyjnego

Na koniec jeszcze jedna para zdjęć źle-dobrze, zrobiona w wąwozie, którego ścianami płyną miniaturowe wodospady. Jak widać, filtr polaryzacyjny odwalił tu całe mnóstwo roboty: ocieplił barwy, przywrócił żywą zieleń mchom, pokazał kolor kamieni usuwając odblaski na nich, a nawet zwiększył widoczność wody, bo na błyszczących kamieniach strumyczki optycznie ginęły. A wszystko to w cieniu, bez bezpośredniego światła słonecznego! Prosty wniosek: polara noś przy każdej pogodzie. Magiczna szybka okazuje się najszybszym, najprostszym i najlepszym sposobem na poprawę kolorów i głębi zdjęć z podróży. Tak prostym, jak przekręcenie pierścienia.

Czy zawsze używać filtra polaryzacyjnego w pejzażu?

Są sytuacje, gdy lepiej odkręcić „polara” z aparatu, ale to temat na osobny artykuł. Z pewnością trzeba uważać przy fotografowaniu tęczy, bo to, jak działa filtr polaryzacyjny, sprawia, że tęcza może stać się niewidoczna! Jednak filtr polaryzacyjny może też sprawić, że będzie bardziej wyraźna – więcej na ten temat w poradniku fotografowania tęczy.

 

Podobało się, chcesz więcej?

Zapisz się na nasz newsletter, żeby dostawać powiadomienia o nowych poradnikach, książkach fotograficznych, warsztatach i fotowyprawach! książka w prezencie Wszystkim fanom Fotezji chcielibyśmy zaoferować fotobooka „Siedem fotografii I”, czyli siedem autorskich fotografii pejzażowych i opis ich powstania, zawierający wskazane (na mapie!) miejsca oraz godziny wykonania zdjęć, a także opisujący decyzje i czynniki wpływające na finalny obraz. Omówione zostały parametry ekspozycji, dobór sprzętu, decyzje kompozycyjne, a także zastosowane techniki edycji komputerowej.

Aby zapisać się na listę mailingową i dostać tę inspirującą książeczkę, kliknij jej okładkę powyżej!

Ewa Prus

W fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji. Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

komentarze

Tu napisz swój komentarz