Sprzęt fotograficzny

Test: Hoya Pro ND 1000 – filtr szary o gęstości 10 EV

Test Hoya Pro ND 1000 na Islandii

Próba czasu filtra Hoya Pro ND

Rzadko kiedy testy sprzętu są w stanie odpowiedzieć na wszystkie istotne pytania – w tym także o trwałość i wytrzymałość produktu. W przypadku filtrów szarych Hoya Pro ND sygnały od użytkowników pokazały, że w użytkowaniu wychodzą pewne problemy. Problemy, niestety, istotne, które zmieniają pierwsze, bardzo pozytywne wrażenie. O tym, jak filtry szare Hoya znoszą próbę czasu, piszę na końcu testu.

Fotowyprawy_Fotezja

Słowo o filtrach szarych

Filtry szare są używane w fotografii do wydłużania ekspozycji.  Jeśli nie wiesz jak się zabrać za fotografowanie długich ekspozycji, to przygotowaliśmy wyczerpujący temat ebook poświęcony temu zagadnieniu.

Filtry szare są szare tylko z nazwy – zawsze jakieś zabarwienie mają. A im mocniejszy filtr szary, tym dalej od neutralnej szarości. Przeważnie (choć nie zawsze) odchylenia są korygowalne na etapie komputerowej obróbki, ale to zawsze dodatkowa robota. Odzyskiwanie oryginalnych kolorów wymaga też nieco wprawy i testów, bo trzeba ustalić, o ile przesuwać kolory.

Tym ciekawszy jest seria filtrów szarych firmy Hoya, oznaczonych jako PRO ND, których producent deklaruje, że zachowują neutralność barw i „nie dodają żadnego znaczącego zafarbu”. W tej deklaracji jest nuta ostrożności („żadnego znaczącego” – w oryginale: „any noticeable”) – czy potrzebna?

Seria PRO ND obejmuje filtry o różnej gęstości – od ND2 aż po ND1000, łącznie dziewięć modeli. I to właśnie temu ostatniemu, najsilniejszemu filtrowi, wydłużającemu czas naświetlenia o 10 EV, czyli tysiąkrotnie, przyjrzałem się dokładnie. Co przezeń widać?

filtr szary Hoya Pro ND

 

Filtr jaki jest…

Seria Hoya PRO ND to tradycyjne, okrągłe filtry nakręcane na gwint z przodu obiektywu. Dostępne są w wersjach o różnych średnicach, od 49 do 82 mm (tutaj opisywany jest model o średnicy 77 mm). Ramka o standardowej szerokości (nie jest to wąska ramka, tzw. slim) ma dwustronny gwint. Jakość wykonania jest bez zarzutu – nie było problemu z wkręcaniem ani wykręcaniem filtra z obiektywów.



Jak wykazał test, Hoya Pro ND nie stwarza także problemu z czyszczeniem szklanej powierzchni, a pod tym względem islandzka pogoda wysoko zawiesza poprzeczkę. Częste, choć krótkotrwałe deszcze, unoszący się w powietrzu wodny pył przy potężnych wodospadach, a także słona bryza na czarnych, bazaltowych plażach sprawiały, że sprzęt fotograficzny, w tym i przód obiektywu, bywały mokre. Było więc aż nadto okazji, żeby sprawdzić, jak czyści się powierzchnię filtra. Okazało się, że nie stanowi to problemu, co dobrze świadczy o zastosowanych powłokach. Choć, jak się później okazało, to wrażenie było mylne…

Pierwsze starcie: praktyczny test Hoya Pro ND 1000 na Islandii

Na fotowyprawie na Islandię mieliśmy okazję wykonać test Hoya PROND1000 – filtra szarego, wydłużającego czas naświetlania o 10 EV, czyli właśnie tysiąckrotnie. Kilku uczestników fotowyprawy (każdy, kto chciał, więc momentami filtr był bardzo przechodni 🙂 ) mogło sobie sprawdzić, jak ten filtr się sprawuje, ale wiadomo – nie wyświetlacz LCD w aparacie, tylko dopiero duży ekran monitora pozwalają ocenić, co wyszło na zdjęciu. No i możecie też sobie ocenić na górze, na przykładzie wodospadu Skogafoss. Poniżej fotografia z tego samego miejsca, ale bez użycia filtra.

Test Hoya Pro ND - zdjęcie bez filtra

Kolory nie były modyfikowane – jedynie kontrast, lekkie rozjaśnienie cieni i wyostrzanie. Barwy są takie, jak wyszły z aparatu na balansie bieli na chmurkę – na obu zdjęciach. Jak widać, różnica w oddaniu kolorów jest i Hoya PROND1000 trochę ociepla (o ok. 600 kelwinów), ale jeszcze nie widziałem filtra o takiej gęstości, który by tak nieznacznie zmieniał kolorystykę. No i last, but not least – to jest chyba najtańszy filtr ND 1000 dostępny obecnie – wersja o średnicy 77 mm kosztuje ok. 240 zł.

wodospad Bruarfoss, Islandia

Nasz test Hoya Pro ND 1000 a inne testy

W Internecie pojawiły się testy i opinie o tym filtrze – niekiedy niezupełnie pozytywne. Jak to więc z nim jest? Czy Hoya Pro ND naprawdę jest neutralna? Czy ten filtr szary nie powoduje straty ostrości? No to po kolei. (A zdjęcie u góry oczywiście zrobione z użyciem opisywanego filtra).

Test Hoya Pro ND 1000 - Fotezja.pl

 Czy Hoya Pro ND powoduje spadek ostrości?

Pytanie bazuje na wnioskach z testu opublikowanego na the-digital-picture.com, gdzie jako jedyny Pro ND miał powodować pogorszenie ostrości. Widać to na powiększeniu fragmentu sceny testowej (drobne suche gałązki). Na tamtym porównaniu faktycznie widać, że jest gorzej, ale moim zdaniem to błąd operatora – drobne poruszenie statywu wywołane np. chodzeniem przy statywie w trakcie trwania naświetlania. W 2016 roku na fotowyprawę do interioru Islandii wypożyczyłem po raz kolejny Hoyę Pro ND 1000 w wersji 77 mm (ponownie ze sklepu FotoAmigo.pl) i zwracałem szczególną uwagę na ewentualne różnice w ostrości między zdjęciem z filtrem, a wersją bez filtra. Moim zdaniem żadnego spadku ostrości wywołanego działaniem filtra Hoya Pro ND nie ma. Proszę bardzo, zobaczcie sami – fragment na powiększeniu 100% z brzegu kadru tuż przy jego rogu, czyli podobnie jak na The Digital Picture. Zestawienie poniżej to fragmenty zdjęć, którego całość jest powyżej.

Hoya Pro ND 1000 z filtrem i bez

Czy Hoya Pro ND winietuje na pełnej klatce i ogniskowej 12 mm?

To jest trudniejsze pytanie i nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Czy filtr winietuje, to zależy bardziej od konstrukcji obiektywu, a mniej od samego filtra. Na APS-C i 10 mm ten filtr na Sigmie 10-20/4-5.6 nie wykazuje śladu winietowania, a na tym samym aparacie z Canonem 10-22/3.5-4.5 na 10 mm winietowanie jest wyraźne. Dodam, że w obu przypadkach na obiektywach jest nakręcony jeszcze filtr polaryzacyjny (Hoya HD). Winietowanie, owszem, zależy od grubości ramki filtra, ale znacznie bardziej zależy od tego, czy obiektyw na danej ogniskowej ma „zapas” pola widzenia, czy też przednia część obudowy jest już niemal w kadrze.

Sama ramka filtra Pro ND ma grubość 5,5 mm (liczone bez gwintu), więc jeśli ktoś ma dowolny filtr o zbliżonej grubości (np. UV czy polaryzacyjny), to może przed zakupem sprawdzić, czy ta Hoya będzie mu winietować na krótkich ogniskowych.

Czy wszystkie filtry Hoya Pro ND są takie same pod względem neutralności barw?

I jeszcze słowo o powtarzalności i jakości produkcji. Pierwszy kontakt z Pro ND 1000 mieliśmy w 2014 roku, podczas pierwszej fotowyprawy na Islandię. Kolejny egzemplarz wzięty ze sklepu 2 lata później ma dokładnie takie same właściwości optyczne – czyli praktycznie idealną neutralność barwną i faktyczną gęstość 10 EV. Powtarzalna jakość w ramach tej samej serii filtrów szarych nie jest wcale czymś oczywistym, więc tym bardziej podtrzymujemy rekomendację dla serii Pro ND firmy Hoya.

 

Hoya ProND fot. Andrzej Perkowski

Łyżka dziegciu – czy Hoya Pro ND ma problemy z trwałością?

Są czynniki, których nie da się sprawdzić w teście laboratoryjnym ani nawet kilkutygodniowym intensywnym użyciu, takim jak nasz islandzki test Hoya Pro ND. Do takich czynników należy trwałość oraz odporność na różne nietypowe warunku.

Okazuje się, że z trwałością filtrów Hoya Pro ND jest – być może w pewnych warunkach, problem. Andrzej Perkowski, który jeździ na nasze fotowyprawy, zauważył, że nieużywany przez dłuższy czas filtr stracił powłoki: „To moja Hoya ProND. Była przechowywana w organizerze do filtrów z miękką wyściółką. Filtrom B+W nic się nie stało, Hoya jak widać jest delikatniejsza. Nie jest to wynik czyszczenia, bo od strony gwintu wewnętrznego filtr jest jak nowy. Raczej jest to jakaś reakcja z wyściółką (chemia?, grzyby? pocieranie?). Nie da się tego wyczyścić – uszkodzone są powłoki. Nie jest to też przypadek jednostkowy, bo “padły” oba filtry (drugi wygląda jakby ktoś coś metalicznego rozpylił na powierzchni).”

Co więcej, dostaliśmy podobny sygnał od dwóch innych użytkowników, którzy swoje filtry Hoya Pro ND przechowywali w inny sposób (w oryginalnym, plastikowym pudełku oraz pudełku typu 3w1). W obu tych przypadkach również nastąpiło uszkodzenie powłok i tutaj z pewnością wina nie była po stronie wyściółki organizera.

filtry Hoya Pro ND uszkodzone powłoki

Zdjęcia filtrów autorstwa Andrzeja Perkowskiego.

Zwróciłem się o komentarz do dystrybutora. Otrzymałem jedynie informację, że filtry zostały przekazane do producenta, który nie był w stanie ustalić przyczyn takiego uszkodzenia.



Rekomendacja? Jednak – nie!

Przez długi czas polecałem te filtry jako naprawdę neutralne, o znikomym zafarbie, wysokiej powtarzalności między egzemplarzami i między modelami o różnej gęstości. Niestety, widok uszkodzonych powłok na kolejnym egzemplarzu Hoya Pro ND jest bardzo niepokojący. Trudno wprawdzie wskazać, na ile ten problem jest powszechny, ale trzeci taki przypadek raczej wyklucza winę po stronie użytkownika i wskazuje, że coś jest nie w porządku z trwałością powłok. W obecnej sytuacji nie mogę polecać tych filtrów. Zamiast Hoya Pro ND sugeruję przyjrzeć się filtrom szarym firmowanym przez Manfrotto.

Jeśli uzyskam dodatkowe informacje lub wiedzę o trwałości filtrów, uzupełnię ten test Hoya Pro ND. Będę wdzięczny za sygnał od osób, które natrafiły na podobny problem z tym filtrem.

aktualizacja: 15 XI 2017

 

Piotr Dębek

Od lat fotografuję, piszę książki o fotografii i uczę fotografii podczas warsztatów i fotowypraw. Fotografia to przygoda na całe życie i dla osób w każdym wieku. Wystarczy tylko trochę chęci i wyobraźni, aby tworzyć swój świat w prostokątnych kadrach.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

3 komentarze

kliknij aby napisać komentarz