Książki fotograficzne

Śląska fotografia artystyczna pod red. Wojciecha Kukuczki

Śląska Fotografia Artystyczna

Duży album z okładką w japońskim stylu i tytułem sugerującym industrialno-swojskie, zupełnie niejapońskie klimaty po prostu musiał mnie zaintrygować. Zaczęłam przeglądać i… wsiąkłam. Śląska fotografia okazuje się różnorodna, inspirująca, zaskakująca. I owszem, jest ona również artystyczna… a w dzisiejszych, internetowych czasach, gdy fotografie oglądamy często wciśnięte na strony pomiędzy reklamami, a do tego z napisami na środku obrazu, porządnie wydany album fotograficzny może być odświeżającym przeżyciem.



Dziesięciu Ślązaków

Na początku jest wstęp z ogólnym omówieniem twórczości i zasług przedstawianych dalej artystów, służący głównie wytłumaczeniu, dlaczego ci a nie inni. No cóż – jakoś wybrać trzeba było, bo oczywiście interesujących śląskich fotografów jest daleko więcej niż dziesięciu, a książka musi mieć skończoną objętość. Później parę stron rysu historycznego rozwoju fotografii śląskiej, a potem już jedziemy: dziesięć rozdziałów, dziesięciu fotografów, a każdy inny. I to był chyba najważniejszy klucz wyboru: pokazać zróżnicowanie, bogactwo śląskiej fotografii, od połowy dziewiętnastego wieku po niemalże dzień dzisiejszy.

Śląska Fotografia Artystyczna album

Jak wygląda Śląsk?

Mówimy: śląska fotografia, myślimy: hałdy, familoki, górnicy, przemysł. No więc: tak, to też. Ale bynajmniej nie tylko. Jest w tym zbiorze fotografia abstrakcyjna, konceptualna, są portrety (niekoniecznie górnicze…), ale są też krajobrazy przemysłowe, w których estetyka zdecydowanie wygrywa z zaangażowaniem społecznym i ponurością zanieczyszczonego środowiska; takie jak ta „japońska” okładka, bardzo dobrze dobrana moim zdaniem, bo zaskakująca. Hałda jak Góra Fuji, Chorzów jak Brooklyn, kałuże jak Bajkał, piękno i harmonia oszałamiających krajobrazów, odnalezione na miejskim podwórku.

Śląska Fotografia Artystyczna album

Szkoda, że Państwo tego nie widzą…

Tak, mam pewien niedosyt. Gdy czytam w biogramie, że dany autor stworzył ważny cykl fotografii w specyficznym stylu, a żadnej z nich nie ma na następnych stronach – to mi tego braku szkoda. Omawianie twórczości graficznej, której się jednocześnie czytelnikowi nie pokazuje, jest jak opowiadanie głodnemu o jedzeniu. Jedna książka oczywiście nie może zawierać wszystkiego – i tak jest gruba – ale jednak niedosyt pozostaje. Sama sobie jestem winna, mogłam nie czytać tylko ograniczyć się do oglądania 😉 Ciekawość to widocznie pierwszy stopień do poczucia braku.

Fotografia przede wszystkim

W książce są wprawdzie również literki, i nawet warto je przeczytać (choć drobny szary druk opisów nieco to utrudnia), ale jednak jest to przede wszystkim album. Dobrej jakości, gruby papier kredowy przyjemnie się trzyma w rękach i pozwolił dobrze oddać tony na ilustracjach. Fotografie są zaprezentowane elegancko, po jednej na stronę, z dużymi marginesami. Książka w ogóle jest zaprojektowana bardzo szykownie i z rozmachem, starannie złożona, co wcale nie jest oczywiste, bo procesy wydawnicze często dążą do obniżenia ceny kosztem elegancji. Tutaj na pierwszym miejscu zawsze są fotografie. Rys historyczny i profile przedstawianych fotografów znajdują się na osobnych stronach, aby nie utrudniać odbioru obrazów. Opisy samych fotografii czy cykli możemy owszem znaleźć na tych samych stronach co fotografie których dotyczą, ale są one wydrukowane w dużej odległości od samych obrazów, wspomnianą wyżej szarą (a nie czarną) czcionką. Wprawdzie czytanie wymaga przez to lepszego oświetlenia, ale teksty nie zaburzają odbioru fotografii. Warto je czytać – zostały napisane przez znawców i krytyków fotografii, uzupełniają często kontekst obrazów i pozwalają lepiej zrozumieć zamysł tak ich autorów, jak i redaktora, który takie a nie inne dzieła wybrał do prezentacji.

Śląska Fotografia Artystyczna album

Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i co lubimy

Nie należy się spodziewać, że wszystkie zdjęcia ze zbioru Śląskiej fotografii artystycznej nam się spodobają. Nie o to zresztą chodzi – wiadomo, że gusta mamy różne, jedni lubią architekturę a inni portret, a niektórzy to nawet abstrakcję 😉 ale warto album obejrzeć jako pewne podsumowanie twórczości fotografów z tego regionu. Jest to trochę przegląd, trochę podręcznik historii fotografii śląskiej (i tutaj odczuwam boleśnie brak opisany w akapicie Szkoda, że Państwo tego nie widzą), a trochę też prezentacja, jak różna może być fotografia, która przecież wyrasta z podobnych korzeni.

 

tytuł: Śląska fotografia artystyczna
redakcja: Wojciech Kukuczka
autorzy fotografii: Wilhelm von Blandowski, Jerzy Lewczyński, Zofia Rydet, Anna Chojnacka, Michał Cała, Waldemar Jama, Jakub Byrczek, Andrzej B. Górski, Wojciech Prażmowski, Rafał Milach
autorzy tekstu: Krzysztof Jurecki i Adam Sobota
format: 22×28,5 cm
stron: 276
wydawca: Fundacja Wielki Człowiek
cena: 89 zł

album dostępny na stronie:
https://www.slaskafotografiaartystyczna.pl/strona-glowna/21-album-slaska-fotografia-artystyczna.html

Ewa Prus

W fotografii najważniejsze są dwie rzeczy: pomysł i umiejętność jego realizacji. Wygląd samej sceny jest nieistotny – ważne jest natomiast to, jak ją widzi fotograf. Warto się nauczyć pokazywania swojej własnej wizji. Tego właśnie uczę od lat – na warsztatach, fotowyprawach, w książkach i na łamach miesięczników.
Więcej moich opinii można przeczytać na blogu EwaiPiotr.pl.

napisz komentarz

kliknij aby napisać komentarz