Fotografia w podróży

Jak ubrać się na zimowy plener

Jak ubrać się na zimowy plener, ubiór zimowy dla fotografa, poradnik

Mroźna pogoda i śnieg to zagrożenie nie tylko dla sprzętu fotograficznego, ale także dla fotografa. Wiedza o tym, jak ubrać się na zimowy plener, pomaga przywieźć do domu piękne fotografie, a nie odmrożenia i zapalenie płuc.

W trudnych warunkach sprzęt fotograficzny wytrzyma więcej niż fotograf. Dlatego na zimowy plener należy dobrze przygotować zarówno aparat fotograficzny, obiektywy i akumulatory, jak też… siebie samego.



Islandia latem, Islandia zimą

Kto choć trochę interesował się Islandią, zna na pewno lokalne przysłowie: „Jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj pięć minut”. A kto był na Islandii wie, że to przysłowie jest bardzo prawdziwe. Pogoda potrafi zaskoczyć! Jadąc na Islandię, nawet latem, można wrócić zawiedzionym. I przyczyną może wcale nie być sprzęt fotograficzny, który zawiódł. Powód może być o wiele bardziej prozaiczny. Brak odpowiedniego, dostosowanego do zmieniających się warunków pogodowych ubioru może zmusić do skrócenia sesji fotograficznej.

Mógłbym podawać różne przykłady. Brak rękawiczek powodujący niemożność manipulacji przy aparacie, brak ciepłego swetra, brak czapki, brak peleryny od deszczu sprawiają, że fotografować się już nie chce. Nie chce się, gdy mokro w butach, gdy przenikliwe zimno utrudnia dostrzeganie pięknej scenerii, a aparat wypada ze zmarzniętych rąk. A na takie warunki można trafić podczas pobytu na Islandii w… czerwcu i lipcu.

Osobny poradnik poświęciłem zagrożeniom, z jakimi trzeba się liczyć podczas zimowej wyprawy na Islandię.

Jak ubrać się na zimowy plener, ubranie dla fotografa, fotografowanie w zimie
Należy tak ubrać się na zimowy plener, aby bez wyrzeczeń dotrwać do pięknego zachodu słońca – takiego jak ten na Lofotach.

Na szczęście zimowa Islandia to temperatura około zera stopni Celsjusza, ktoś powie. Ktoś inny doda, że internetowe prognozy podają kilkanaście dni słonecznych w lutym czy styczniu. Ale na odczuwanie temperatury wpływa też prędkość wiatru. Zawsze też można trafić na nietypowo mroźne dni. Poniższe zalecenia pozwolą przygotować się na każdą zimę – nie tylko łagodną wersję typową dla oceanicznego wybrzeża, ale także ostre mrozy kontynentalnego interioru.

Jak się przygotować na zimową fotowyprawę

Warto wiedzieć, że plener fotograficzny to nie trekking. Nawet jeśli gdzieś trzeba podejść albo przejść nieco w poszukiwaniu lepszego ujęcia, to i tak uczestnicy wypraw fotograficznych spędzają długie minuty (godziny?) stojąc. Stoją czekając aż przejdą chmury, stoją próbując kolejnych ujęć, stoją przeglądając wykonane zdjęcia. Nawet jeśli przemierzają jakiś fragment terenu w poszukiwaniu lepszego ujęcia, jak już znajdą kadr, zatrzymują się i stoją. Ubrać się na zimowy plener należy tak, aby nie zgrzać się w marszu i nie zmarznąć stojąc.

Zaczynamy od bielizny

Najbliższa ciału koszula, czyli dla nas bielizna. Powinna być termoaktywna. Może to być zarówno drogi produkt którejś ze znanych marek, jak również tańszy (a wcale nie gorszy) na przykład z Decathlonu. Bardzo dobre modele bielizny termoaktywnej w rozsądnej cenie oferuje polska firma Brubeck. Bielizna termoaktywna ma to do siebie, że szybko schnie i nie trzyma wilgoci przy ciele. Jest to ważne, gdy będzie trzeba się kawałek przemieścić niosąc statyw i plecak pełen fotograficznego szpeju. Powinniśmy pamiętać, że bielizna starego typu – bawełniana – ma tendencję do trzymania wilgoci, długiego schnięcia i w konsekwencji wychładzania organizmu, nie zalecam więc, aby tak ubrać się na zimowy plener. W przypadku wilgotnej warstwy przylegającej do ciała nie pomoże nawet najwyższej klasy warstwa ocieplająca.

Jak ubrać się na zimową fotowyprawę, fotowyprawa zimą
Na zimowych fotowyprawach łatwo stwierdzić, kto jest zbyt lekko ubrany – ten, kto jest pierwszy w autobusie. 😉

Wskazane jest, aby bielizna składała się z dwóch elementów: bluzy z długim rękawem i kalesonów. Sugeruję także, żeby mieć drugą parę bielizny na zmianę, jeśli przesadzimy z „bieganiem” po terenie. Bielizna może być przylegająca do ciała. Jednak uwaga! W zimnym klimacie będzie to jedyna obcisła część ubioru. Nasza nieśmiertelna „cebulka” (czyli kolejne luźne warstwy odzieży) ma za zadanie „więzić” ocieplone naszym ciałem powietrze i w ten sposób nas ogrzewać. Ściśle przylegające do siebie warstwy odzieży nie zatrzymują warstw ciepłego powietrza, a tym samym są mniej skuteczne.

Dokładamy kolejne warstwy odzieży

Na bieliznę możemy założyć lekką warstwę grzewczą, na przykład cienki polar. Zgadza się, to znowu syntetyczna tkanina. To dobrze, bo skutecznie trzyma ciepło, nie trzyma wilgoci. Różnego rodzaju polary dostępne są w różnych sklepach i ich cena waha się od kilkunastu złotych w Decathlonie do kilkuset w specjalistycznych sklepach górskich.

Kolejna warstwa to grubsza warstwa grzejąca – lekko izolacyjna. Może nią być grubszy polar, albo lekka kurtka z wkładem izolującym. Dobrym przykładem takiej odzieży jest kurtka Wolfhound polskiego producenta Helikon – Tex wypełniona ClimaShieldem, czy wypełniony G-Loftem model LIG 3.0 firmy Carinthia.

Zimowe ubranie dla fotografa, Białowieża
Dla fotografa sporym problemem jest dobór dobrych rękawic – takich, które pozwolą wygodnie operować aparatem, a jednocześnie będą skutecznie chronić ręce.

Przedostatnią warstwą powinna być tak zwana ciężka warstwa izolująca, czyli już typowa kurtka ocieplająca. Może to być na przykład Level 7 Helikona wypełniony Climashieldem, Sleeka firmy Snugpak wypełniona Softie, czy HIG 3.0 Carinthii. Może też być to każda inna typowo turystyczna kurtka z ofert znanych firm takich jak The North Face, Jack Wolfskin, Fjällräven, czy wreszcie dużo tańsze produkty z Decathlonu. Dla osób szukających praktycznych produktów za maksymalnie niską cenę polecam kultowe i nieśmiertelne kurtki „softie” z brytyjskiego demobilu.

Ostatnia warstwa to dobra, chroniąca przed wiatrem i deszczem kurtka. Najlepiej wykonana z wysokiej klasy materiału membranowego, takiego jak GoreTex. Jak widać nie tylko cebula ma warstwy, nie tylko ogry mają warstwy, ale też fotograf zimą ma warstwy.

Jak ogrzać nogi

Tak warstwowo warto także ubrać się na zimowy plener chroniąc nogi. Na pełną ochronę składałyby się termoaktywne kalesony, warstwa grzejąca na przykład z cienkiego polaru, warstwa mocniej grzejąca i warstwa przeciwwiatrowo-przeciwdeszczowa. Oczywiście te kolejne warstwy powinny być na tyle luźne, by nie utrudniać poruszania, a także kucania czy przyklęku. Nie chcemy przecież, aby odzież dyktowała nam, z jakiej perspektywy będziemy fotografować.

Ubranie do fotografowania w zimie
Ubranie powinno być na tyle luźne, aby można było swobodnie kucnąć czy klęknąć.

Pewnego rodzaju ułatwieniem może być zastosowanie jako warstwy zewnętrznej ubrania (kurtki i spodni) dedykowanego dla narciarzy czy snowboardzistów. Jednak odzież ta dostosowana jest do użytkowania podczas intensywnego wysiłku, dlatego nie dogrzewana odpowiednimi warstwami izolacyjnymi może być niewystarczająca.

Ochrona stref przejścia

Planując, jak ubrać się na zimowy plener, nie należy zapomnieć o tak zwanych strefach przejścia, czyli o kostkach, nadgarstkach i szyi. Musimy zadbać o to, by nas tam nie zawiało. Najprościej jest w przypadku kostek – chronią je skarpety, zazwyczaj długie, zachodzące na kalesony. Na szyję można założyć komin – warto zaopatrzyć się nie tylko w cienkiego Buffa (oryginalnego bądź innej firmy) ale także w komin polarowy, dostępny od ręki na przykład w marketach Jula. Miejscem o którym zwykłe się zapomina są nadgarstki, na których naczynia krwionośne są przy powierzchni skóry. W przypadku wychłodzenia tych miejsc następuje szybkie wychłodzenie całego organizmu. Wydaje się, że koniecznością są łapki – na przykład takie jakie w swojej ofercie ma firma Kwark.

Jak ogrzać stopy

Szykując się na fotograficzny wyjazd w styczniu lub lutym trzeba szczególną uwagę zwrócić na ochronę stóp. Cienkie oraz grube skarpety to podstawa. Kluczowy jest jednak wybór butów. Zwykłe buty trekkingowe mogą się nie sprawdzić, bo zwyczajnie są za zimne. Można zastanowić się nad zakupem zimowych butów trekkingowych, czy butów typu śniegowce. Najlepszym rozwiązaniem są buty z wyjmowaną wkładką izolacyjną, którą w przypadku zawilgotnienia można wyjąć i łatwo wysuszyć. Śniegowce to wydatek rzędu od stu złotych w marketach budowlanych, przez kilkaset złotych w sklepach turystycznych oraz obuwniczych, aż po profesjonalne buty arktyczne firm takich jak kanadyjska Baffin Boots, kosztujące ponad tysiąc złotych. Dodatkowo, oprócz butów dobrze mieć ze sobą dodatkową warstwę izolująca od podłoża. Stojąc długo na lodzie czy śniegu, warto stać na chociażby kawałku karimaty.

Ochrona rąk – zasada warstw

Przy ochronie rąk znowu obowiązuje zasada warstw. Najpierw najcieńsze rękawiczki, nawet zwykłe, cienkie, pięciopalczaste z Decathlonu. Często nazywane są rękawiczkami wewnętrznymi, dodającymi do kilku stopni do komfortu termicznego. Powinny być na tyle przylegające do palców, aby bez problemu dawało się pokręcić pokrętłem aparatu i zmienić ustawienia. Ważne, aby były na tyle cienkie, żeby nie utrudniać wyczucia na obudowie aparatu przycisków. Powinny one być na tyle wygodne, żeby nie było potrzeby ich zdejmowania podczas całej sesji – to w nich powinniśmy komfortowo i pewnie operować aparatem, a także zmieniać obiektywy czy wymieniać karty pamięci oraz akumulatory.



Następnie zakładamy grubsze, ciepłe rękawice. I warstwa ostatnia, najlepiej obszerne łapawice (takie z jednym palcem) – mogą być niezwykle przydatne, gdy będzie wiał silny wiatr, padał deszcz. Przydadzą się szczególnie wówczas, gdy będziemy mieli problemy z rozgrzaniem dłoni po dłuższej manipulacji przy aparacie.

Głowa… do góry! 🙂

Zasada warstw jest przydatna także przy ochronie głowy. Najpierw więc zakładamy czapkę lekką, cienką, przylegająca do głowy – dobrą na ładną pogodę czy marsz ze sprzętem. Pod ręką powinna być jednak także ciepła czapka – wzór i krój dowolny. Podczas długiego fotografowania podczas wietrzej pogody przydatne mogą okazać się czapki z ochraniaczami na uszy.

Witek Rajchert za kołem podbiegunowymAutor podczas treningu survivalowego za kołem podbiegunowym w Szwecji. (fot. Robert Kielak)

Nie bój się wybrać na zimowy plener!

Dodatkowe, a przydatne wyposażenie to okulary przeciwsłoneczne (bardzo przydatne na śniegu), ocieplacze chemiczne (do dostania w sklepach turystycznych i sportowych) i… jesteśmy gotowi na fotograficzne boje przy każdej pogodzie! Nawet najsroższe warunki nie powinny nas wygonić z pleneru, a czekanie na idealne światło nie będzie wiązało się z walką o przeżycie.

Powyższe zalecenia mogą wydawać się nadmiernie ostrożne i przesadne, ale… Pamiętajmy, że lepiej mieć i nie użyć niż cierpieć z powodu zlekceważenia sytuacji. Lepiej zbyt ciepło ubrać się na zimowy plener, wozić więcej rzeczy w autokarze i je tam zostawić, gdyby okazały się niepotrzebne, niż wymarznąć na wietrze i resztę dnia zmarnować na grzanie się w aucie. Zima bywa piękna i zachwycająca, ale też surowa i niewybaczająca nieprzygotowanym.

Podobało się, chcesz więcej?

Zapisz się na nasz newsletter, żeby dostawać powiadomienia o nowych poradnikach, książkach fotograficznych, warsztatach i fotowyprawach! książka w prezencie Wszystkim fanom Fotezji chcielibyśmy zaoferować fotobooka „Siedem fotografii I”, czyli siedem autorskich fotografii pejzażowych i opis ich powstania, zawierający wskazane (na mapie!) miejsca oraz godziny wykonania zdjęć, a także opisujący decyzje i czynniki wpływające na finalny obraz. Omówione zostały parametry ekspozycji, dobór sprzętu, decyzje kompozycyjne, a także zastosowane techniki edycji komputerowej.

Aby zapisać się na listę mailingową i dostać tę inspirującą książeczkę, kliknij jej okładkę powyżej!

Witek Rajchert

Miłośnik survivalu, przewodnik po Włoszech i Islandii, współautor książki „Sztuczki survivalowe”. Przez rok mieszkał i żył jak mnich we włoskim klasztorze. By poznać południe globu zamieszkał na kilka miesięcy w Buenos Aires. Na Kołymie wcielił się w role uciekiniera z łagru podczas wyprawy survivalowej. Na północy, w Skandynawii, trenuje zimową sztukę przetrwania.

komentarze

Tu napisz swój komentarz