Ptaki w locie

Fotografowanie ptaków w locie to jedno z najbardziej wymagających wyzwań dla sprzętu i fotografa. Konieczna jest spostrzegawczość, szybka rekcja oko-ręka oraz pełne opanowanie aparatu i obiektywu. Niezbędny jest aparat klasy lustrzanka/bezlusterkowiec, bo kompakty albo tzw. hybrydy z dużym zoomem są mało użyteczne. Gdy ktoś jest nastawiony na robienie dużej ilości zdjęć ptaków w locie, to bez profesjonalnego sprzętu się to nie uda. Przy czym nie jest konieczne stosowanie najdroższych, jasnych teleobiektywów, bo poza ceną mają też tę niedogodność, że są ciężkie i mało poręczne. Podnoszenie 3-4 kilogramowego zestawu do oka i kierowanie w górę wymaga sporej krzepy. Dużo łatwiej i dłużej można pracować z zestawem ważącym do 2 kg.

Ale często i tak w efekcie okazuje się, że sporo zdjęć jest nieostrych, nawet gdy stosujemy krótkie czasy. Poruszający się ptak, przesuwany obiektyw za lecącym ptakiem, dodatkowe mikrodrgania zmęczonych mięśni – to wszystko nie pomaga w uzyskaniu ostrych ujęć. Obecne technologie jednak coraz lepiej niwelują te ograniczenia. Wysokie ISO z mniejszymi szumami pozwalające na skuteczne zastosowanie krótkich czasów naświetlania, coraz lepsza stabilizacja i autofocus czynią cuda w porównaniu z tym, co można było uzyskać z zestawami sprzed 15 lat. Szybki autofocus z algorytmem ustawiania ostrości na oko ptaka w trybie śledzenia to ogromne udogodnienie przy fotografowaniu ptaków w locie. Z takimi wspomaganiem dostajemy w efekcie prawie każde zdjęcie ostre jak przysłowiowa „żyleta”.

Tak, ale jak wiadomo, sprzęt nie zapewnia wszystkiego w robieniu zdjęć. Konieczne jest tez kadrowanie, a w locie nie ma na to wiele czasu, tylko ułamki sekund, bo większość ptaków lata szybko. Stąd też trzeba przygotować się odpowiednio do takich zdjęć i wyrobić w sobie nawyk, że fotografujemy z wyprzedzeniem, nim ptak wleci w zamierzony kadr. Nie zawsze się to udaje, bo ptaki latają jak chcą. Trzeba jednak próbować, bo za którymś razem nasz kadr i ptak się spotkają, a wtedy z radością naciśniemy spust migawki. Oczywiście spust wciskamy w trybie zdjęć seryjnych, z ustawioną jak największą liczbą klatek na sekundę. W tych ułamkach sekund mamy szansę na to, że trafi się to wymarzone ujęcie.

W ten sposób fotografowałem przelatujące rybitwy, głuptaki i fregaty nad moją głową na wyspie Michaelmas Cay na australijskiej wielkiej rafie koralowej.

Tam miałem kilka godzin na doskonalenie techniki i zrobienie kilku satysfakcjonujących ujęć tych pięknych ptaków, przelatujących obok mnie.